Strona Główna hiszpania.org.es
FORUM O HISZPANII

FAQFAQ  MapaMapa  SzukajSzukaj  NasiNasi  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat :: Następny temat
wizyta rodzinki z Polski :)
Autor Wiadomość
lutra 
Novato



Moje nałogi: lody :)
Pomogła: 2 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 07 Lut 2009
Posty: 81
Skąd: Oviedo
Wysłany: 19-02-2009, 11:36   wizyta rodzinki z Polski :) #1

wlaśnie DZIŚ przyjeżdża do mnie w odwiedziny mama z bratem! :grin: cieszę sie strasznie, bo bedą u mnie niecałe 2 tygodnie, ale jeszcze do końca nie umiem sobie tego wyobrazić....to ich pierwsza wizyta, pierwsze spotkanie z hiszpańską rodzinką :mrgreen: no i generalnie mam mały stresik :neutral:
moja rodzinka co prawda mowi po angielsku i tak się komunikują z moim ukochanym, ale jego rodzice "ani be ani me" po angielsku, więc przy jakims obiadku czy kawce bedzie wesoło.....albo będzie lipa :???:

w kazdym razie, dajcie znać czy macie za sobą takie wizyty, jak je wspominacie i wogóle :smile:
  Kraj: Spain
   
juanita75 
Vivo en el Foro
MODERATOR



Przedstawiciel:
catalunya

Pomogła: 89 razy
Wiek: 42
Dołączyła: 22 Wrz 2004
Posty: 4073
Skąd: Catalunya
Wysłany: 19-02-2009, 11:52    #2

Nie mam zbyt wielkiego doswiadczenia w tym temacie, bo moi rodzice widzieli sie z rodzicami i bracmi mojego meza tylko raz, przy okazji chrzcin mojego dziecka. Nie byla to dluga wizyta, bo tesciowie i szwagrowie przyjechali praktycznie od razu do kosciola, pozniej poszlismy do restauracji, a po obiedzie pojechali oni do siebie do Cordoby (my wtedy mieszkalismy kolo Cadiz). A jak to wygladalo? Tesciowie caly czas zwracali sie do moich rodzicow po hiszpansku, a ja pelnilam role tlumacza, co bylo trudne zwazywszy na to, ze moja tesciowa wyrzuca z siebie slowa z predkoscia karabinu maszynowego. ;-) .
Na koniec wymienili sie upominkami, bo jak sie okazalo, tak moi rodzice jak i tesciowie przywiezli sobie male prezenty, i zrobilismy sobie grupowe zdjecie na pamiatke i tak sie skonczylo. :-) Ogolnie bylo ok i nie bylo to dla mnie zadnym stresem. :-)
_________________
Donde una puerta se cierra, otra se abre.
  Kraj: Spain
   
Andzela 
Administrator


Moje nałogi: Xataka y EL PUTO JUEGO MEGAPOLIS
Przedstawiciel:
andalucia

Pomogła: 90 razy
Dołączyła: 25 Sty 2004
Posty: 7958
Skąd: Onubense
Wysłany: 19-02-2009, 14:10    #3

lutra napisał/a:
więc przy jakims obiadku czy kawce bedzie wesoło.....albo będzie lipa :???:

Jak znasz na tyle hiszpański by móc tłumaczyć wszystko co mówią to będzie więcej niż dobrze. :wink:
juanita75 napisał/a:
Tesciowie caly czas zwracali sie do moich rodzicow po hiszpansku, a ja pelnilam role tlumacza, co bylo trudne zwazywszy na to, ze moja tesciowa wyrzuca z siebie slowa z predkoscia karabinu maszynowego. ;-) .


juanita75, współczuję, ale oni tutaj wszyscy chyba tak szybko się spieszą z mówieniem ;> ja już się tak przyzwyczaiłam, że nie sprawia mi to żadnego problemu.
Ode mnie była ciocia i mama i też żadnego problemu nie było. :)
_________________
Yo soy Española y me siento orgullosa de serlo, llevo mi tierra en el corazón.
  Kraj: Spain
   
juanita75 
Vivo en el Foro
MODERATOR



Przedstawiciel:
catalunya

Pomogła: 89 razy
Wiek: 42
Dołączyła: 22 Wrz 2004
Posty: 4073
Skąd: Catalunya
Wysłany: 19-02-2009, 14:25    #4

Andzela napisał/a:
juanita75, współczuję, ale oni tutaj wszyscy chyba tak szybko się spieszą z mówieniem


Teraz to ja juz tez sie przyzwyczailam, ale te prawie 5 lat temu to trudno mi bylo nadazyc za tesciowa, zwlaszcza jeszcze, ze ona mowi z silnym andaluzyjskim akcentem. :grin:
_________________
Donde una puerta se cierra, otra se abre.
  Kraj: Spain
   
lutra 
Novato



Moje nałogi: lody :)
Pomogła: 2 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 07 Lut 2009
Posty: 81
Skąd: Oviedo
Wysłany: 24-02-2009, 12:21    #5

odwiedziny rodzinki ciąg dalszy: jak na razie super, w niedziele był wspolny obiad i mimo ze moj hiszpanski jest raczej podstawowy to jakos wszyscy sie swietnie rozumieli :smile: mój chłopak tłumaczył z hiszpanskiego na angielski a ja dalej na polski jak byly jakieś trudności ze zrozumieniem. Generalnie było wesoło a młodsza część hiszpańskiej rodzinki też mówi po angielsku więc wszystko poszło tak jak trzeba :grin:
jedyny minus tego wszystkiego to kwestia że jako ciężarna czasem nie daje rady bo tu co chwile jakies atrakcje trzeba zapewniać i nie mam czasu poprostu poleniuchować sam na sam z moim mężczyzną :wink:
  Kraj: Spain
   
Dziobalek 
Hablador



Pomogła: 9 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 01 Lis 2007
Posty: 711
Skąd: Szczecin/Vigo
Wysłany: 24-02-2009, 15:19    #6

2 tygodnie jakoś przeżyjesz. Ja zawsze sie cieszę jak przyjeżdża moja rodzina. Wytrzymuję do 10 dni. POtem to mam dość gotowania sprzątania, intensywnego zwiedzania...
Takie uroki.
Trzymaj się, poleniuchujesz po wizycie.
  Kraj: Spain
   
anvien 
Siempre estoy aquí


Przedstawiciel:
paisvasco

Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2007
Posty: 6735
Skąd: Vitoria
Wysłany: 24-02-2009, 18:31    #7

Dziobalek napisał/a:
2 tygodnie jakoś przeżyjesz. Ja zawsze sie cieszę jak przyjeżdża moja rodzina. Wytrzymuję do 10 dni.
..oj znam to dobrze..od czerwca do pazdziernika zdarza sie moze jeden lub dwa weekendy ze jestesmy sami w domu, a tak sobie wszyscy latem przypominaja (nie tylko rodzina) ze warto byloby do nas na kilka dni wpasc...rekordem byly 4 tygodnie pobytnosci jednej osoby, nie powiem pod koniec odliczalam dni do jej wyjazdu...i to nie chodzi o to ze jestem niegoscinna :wink: ...ale jak sie ma gosci tak dlugo to czasem mozna miec dosc...ciekawe co bedzie w tym roku....pomijam fakt pokazywania wszystkim tych samych osobliwosci przyrody,knajp, itd.... :roll: :grin:
_________________
anvien
Ostatnio zmieniony przez anvien 24-02-2009, 18:32, w całości zmieniany 1 raz  
  Kraj: Spain
   
GreGoriO 
Fanatico
CZYTELNIK



Moje nałogi: internet
Przedstawiciel:
andalucia

Pomógł: 68 razy
Wiek: 49
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 2205
Skąd: Costa del Sol
Wysłany: 24-02-2009, 18:35    #8

widze że nie tylko my jesteśmy tacy gościnni...
ale w tym roku, dam im GPSa z zaplanowanymi i sprawdzonymi trasami....niech jadą sami.
:twisted:
_________________
Hiszpania jest piękna....szkoda że tak daleko
http://img141.imageshack....ibujostfldt.jpg
http://www.floresvioleta.com/
http://www.youtube.com/wa...feature=related
  Kraj: Spain
   
anvien 
Siempre estoy aquí


Przedstawiciel:
paisvasco

Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2007
Posty: 6735
Skąd: Vitoria
Wysłany: 24-02-2009, 18:52    #9

podziele sie z Wami jedna cenna rada..postarajcie sie swoim gosciom zorganizowac na maksa ostatnie dni pobytu, wtedy beda was dobrze wspominac..ja w tamtym roku zrobilam blad z jednymi goscmi, przez pierwsze 9dni dwoilam sie i troilam co pokazac, gdzie pojsc, co zjesc, tam zawiezc, tam odebrac z autobusu, samolotu (bo pracowalam w tym czasie po 12 godzin dziennie) itd...ale w ostatni dzien przed ich wylotem (byla to niedziela) pogoda jakos nie sprzyjala plazowaniu, a ja jakos tez nie mialam planu awaryjnego, wiec zasugerowalam spacer po okolicy, moze przejazdzke rowerem i nic wiecej, bo prawde mowiac chcialam wtedy zostac kilka godzin w domu i odpoczac..no i potem juz po kilku tygodniach z trzecich ust dowiedzialam, sie ze moim gosciom najbardziej z calego pobytu w Hiszpanii zapadlo w pamiec, ze stracili ostatni dzien (bo nie bylo zadnej wycieczki),a mogli zobaczyc to i tamto...bylo mi bardzo przykro jak to uslyszalam, ale wyciagnelam z tego wniosek ze dla niektorych "wazne jest jak sie konczy a nie jak zaczyna" :mrgreen: :lol:
_________________
anvien
Ostatnio zmieniony przez anvien 24-02-2009, 18:54, w całości zmieniany 2 razy  
  Kraj: Spain
   
Andzela 
Administrator


Moje nałogi: Xataka y EL PUTO JUEGO MEGAPOLIS
Przedstawiciel:
andalucia

Pomogła: 90 razy
Dołączyła: 25 Sty 2004
Posty: 7958
Skąd: Onubense
Wysłany: 24-02-2009, 19:13    #10

anvien napisał/a:
ale w ostatni dzien przed ich wylotem (byla to niedziela) pogoda jakos nie sprzyjala plazowaniu, a ja jakos tez nie mialam planu awaryjnego, wiec zasugerowalam spacer po okolicy, moze przejazdzke rowerem i nic wiecej, bo prawde mowiac chcialam wtedy zostac kilka godzin w domu i odpoczac..no i potem juz po kilku tygodniach z trzecich ust dowiedzialam, sie ze moim gosciom najbardziej z calego pobytu w Hiszpanii zapadlo w pamiec, ze stracili ostatni dzien (bo nie bylo zadnej wycieczki),a mogli zobaczyc to i tamto...

Bo ludzie, to oszołomy, zawsze myślą jak zyskać, a nie to co przeżyli w danym czasie przyjemnego, bez urazy..
anvien napisał/a:
bylo mi bardzo przykro jak to uslyszalam,

Nic dziwnego, ja bym się więcej z takimi ludźmi nie spotkała.
_________________
Yo soy Española y me siento orgullosa de serlo, llevo mi tierra en el corazón.
  Kraj: Spain
   
anvien 
Siempre estoy aquí


Przedstawiciel:
paisvasco

Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2007
Posty: 6735
Skąd: Vitoria
Wysłany: 24-02-2009, 19:27    #11

ja mysle ze po prostu latwiej nam pamietac cos co nie wyszlo badz co sie nam nie podobalo a to co sie udalo to normalka...to tak troche jak u mnie wpracy, jak Klient nic nie mowi to znaczy ze jest zadowolony, a jak sie odzywa to tylko wtedy kiedy cos nie bylo w 100% super...takie zycie...
Andzela napisał/a:
ja bym się więcej z takimi ludźmi nie spotkała.
..juz mi przeszlo, bardziej staram sie z tego smiac, ale rok temu bylo przykro :wink:
_________________
anvien
Ostatnio zmieniony przez anvien 24-02-2009, 19:29, w całości zmieniany 1 raz  
  Kraj: Spain
   
joanna es 
Siempre estoy aquí



Polonia:
polonia

Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 16 Lip 2008
Posty: 4316
Skąd: Toledo/Warszawa
Wysłany: 24-02-2009, 20:51    #12

kurcza, a kto powiedzial, ze to my mamy byc przewodnikami wycieczek???
dla znajomych mozemy zaproponowac nocleg, ale nie hotel z wyzywieniem i wycieczkami...
sorki, cos mnie zdenerwowalo :P

do mnie rodzinka przyjezda pod koniec sierpnia, maja juz bilety na samolot i z mila checia ich przyjme...
  Kraj: Poland
   
Andzela 
Administrator


Moje nałogi: Xataka y EL PUTO JUEGO MEGAPOLIS
Przedstawiciel:
andalucia

Pomogła: 90 razy
Dołączyła: 25 Sty 2004
Posty: 7958
Skąd: Onubense
Wysłany: 24-02-2009, 21:01    #13

joanna es napisał/a:
kurcza, a kto powiedzial, ze to my mamy byc przewodnikami wycieczek???
dla znajomych mozemy zaproponowac nocleg, ale nie hotel z wyzywieniem i wycieczkami...
sorki, cos mnie zdenerwowalo :P


To czyli Cię życie nauczyło, że trzeba postępować tak a nie inaczej?
_________________
Yo soy Española y me siento orgullosa de serlo, llevo mi tierra en el corazón.
  Kraj: Spain
   
joanna es 
Siempre estoy aquí



Polonia:
polonia

Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 16 Lip 2008
Posty: 4316
Skąd: Toledo/Warszawa
Wysłany: 24-02-2009, 21:10    #14

w sumie nie znalazlam sie w takiej samej sytuacji, ale wiem jak to jest jak ktos siedzi na glowie... znajomemu zalatwilismy prace, sprowadzilismy go, zalatwilismy papiery, wszystko mial jak na tacy... ale byl warunek, po miesiacu pobytu u nas musi wynajac sam mieszkanie... bo ja nie jestem przyzwyczajona z jakims facetem pod jednym dachem mieszkac... i tu sie zaczely schody... wyszlo tak, ze po 2 miesiacach wrocil do PL a ile ja nerwow przez niego zjadlam, ludzie sa niesamowici...

w sumie teraz przypominaja mi sie rumuni jak to wynajmuja jedno mieszkanie we dwoje a za miesiac cala rumunska rodzinka tam mieszka na kupie....
  Kraj: Poland
   
Andzela 
Administrator


Moje nałogi: Xataka y EL PUTO JUEGO MEGAPOLIS
Przedstawiciel:
andalucia

Pomogła: 90 razy
Dołączyła: 25 Sty 2004
Posty: 7958
Skąd: Onubense
Wysłany: 24-02-2009, 21:20    #15

joanna es napisał/a:
znajomemu zalatwilismy prace, sprowadzilismy go, zalatwilismy papiery, wszystko mial jak na tacy... ale byl warunek, po miesiacu pobytu u nas musi wynajac sam mieszkanie... bo ja nie jestem przyzwyczajona z jakims facetem pod jednym dachem mieszkac... i tu sie zaczely schody... wyszlo tak, ze po 2 miesiacach wrocil do PL a ile ja nerwow przez niego zjadlam, ludzie sa niesamowici...


:wink:
Życie, to jest normalne.. :grin:
ale fakt że wyciągnęłaś jakieś wnioski..
_________________
Yo soy Española y me siento orgullosa de serlo, llevo mi tierra en el corazón.
  Kraj: Spain
   
joanna es 
Siempre estoy aquí



Polonia:
polonia

Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 16 Lip 2008
Posty: 4316
Skąd: Toledo/Warszawa
Wysłany: 24-02-2009, 22:05    #16

Andzela napisał/a:
ale fakt że wyciągnęłaś jakieś wnioski..


:nie sprowadzac wiecej paisanów :P (czyt. polakow)
  Kraj: Poland
   
ikxio 
Siempre estoy aquí



Przedstawiciel:
valencia

Pomogła: 61 razy
Dołączyła: 14 Gru 2008
Posty: 7766
Skąd: kociolandia
Wysłany: 27-02-2009, 19:54    #17

staropolskie przyslowie mowi, ze gosc jak ryba, po 4 dniach zaczyna zapachowo przeszkadzac. poparzylam sie, nie zapraszam nikogo z wyjatkiem wizyt mamy i ew weekendowych znajomych (tutejszych)
_________________
http://dachowiec.net/
  Kraj: Spain
   
anvien 
Siempre estoy aquí


Przedstawiciel:
paisvasco

Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2007
Posty: 6735
Skąd: Vitoria
Wysłany: 27-02-2009, 20:22    #18

ikxio napisał/a:
staropolskie przyslowie mowi
..gosc w dom, Bog wie po co.... :lol: :razz:
_________________
anvien
  Kraj: Spain
   
lutra 
Novato



Moje nałogi: lody :)
Pomogła: 2 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 07 Lut 2009
Posty: 81
Skąd: Oviedo
Wysłany: 04-03-2009, 13:09    #19

wczoraj moja rodzinka wybyła...i mam mieszane uczucia co do całej wizyty. Faktycznie po kilku dniach spedzania ze soba 24h na dobe, organizowania wycieczek i ciaglego starania sie, byłam tym troche zmeczona, wiec czasami były małe zgrzyty...
teraz jak pojechali to mi smutno, bo nie mam z kim pogadac swobodnie po polsku, tak cicho nagle w domu sie zrobiło i wręcz zła jestem że ta polska tak daleko :(
ale tak sobie mysle ze to chyba wszystko kwestia swiadomosci - jestem tu, to mam ochote poprostu wsiasc do pociagu i za kilka godzin znalezc sie w domu z mama czy bratem, bo jakos bardziej za nimi tesknie, a jak studiowalam w pl nie ciagnelo mnie tak do domu i comiesieczna podroz wydawala sie taaaka meczaca...
dziwne to wszystko,nie? ale takie uroki zycia za granicą...duzo bym dala zeby móc widziec sie z rodzinka raz na jakis czas na weeekend, kazdy byłby szczesliwy i nie zmeczony soba (tak jak po 2 tygodniach)
  Kraj: Spain
   
joanna es 
Siempre estoy aquí



Polonia:
polonia

Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 16 Lip 2008
Posty: 4316
Skąd: Toledo/Warszawa
Wysłany: 05-03-2009, 11:34    #20

lutra, doskonale Cie rozumiem, wszystko co napisalas dotyczy wlasnie mnie...
zawsze tak sie czeka na ta rodzinke, tak sie czas dluzy... pozniej wpadaja, jest fajnie, zawsze pare zgrzytow musi byc... ale to takie oderwanie od hiszpanskiej rzeczywistosci... zapomina sie o Bozym swiecie i nagle wyjezdzaja a tu dochodze do swiadomosci ze znow jestem sama w domu (tzn z mezem), znow szara codziennosc, rozmyslania czy dobrze spedzilismy czas, co zrobilismy z nimi i czego nie zrobilismy, wielka tesknota, ledwo co przyjechali a juz ich nie ma :(
ach.... tez kiedys studiowalam, ale to bylo fajne tak wyrwac sie z domu, a teraz jak juz sie "wyrwalam" na stale to zal sciska serce i to doslownie :( i niestety zostaja wspomnienia, telefony i skype :P
  Kraj: Poland
   
skara 
Adicto



Przedstawiciel:
murcia

Pomogła: 64 razy
Dołączyła: 21 Paź 2007
Posty: 1561
Skąd: Murcja
Wysłany: 01-05-2009, 19:33    #21

Z tym zmęczeniem w czasie dłużej wizyty / po wizycie to normalna sprawa. Ja bardzo lubię wizyty bliskiej rodziny bo oni są po prostu domownikami. Nie oczekują ode mnie stawania na głowie, nie chcą przeszkadzać, z chęcia pomogą posprzątać, ugotować, zrobić zakupy. Ja bardzo lubię pokazywać im różne miejsca, organizować wycieczki i różne niespodzianki. A i tak po pewnym czasie człowiek zaczyna tęsknić do samotności i codziennej rutyny.

Problemem okazują się wizyty znajomych, którzy przyjeżdżają do mnie tak jakbym prowadziła hotel z pełnym wyżywieniem. Oczekują pełnej obsługi (wszystkich posiłków na mój koszt, w knajpie też), sprzątania i codziennego zabawiania i wożenia na wycieczki (za samochód i benzynę też miałam płacić). Miałam takich jednych 10 dni i skończyło się zgrzytem strasznym. Nie dość, że ich żywiłam i utrzymywałam to jeszcze jakąś zapomnianą butelkę wódki powieźli z powrotem do Polski (nawet mi jej nie zostawili, w ogóle żadnego drobiazgu nie zostawili). Nie przyjmuję ludzi dla prezentów, ale do cholery przyzwoitości trzeba trochę mieć.

Otatnio miałam wizytę znajomej, która potraktowała mój dom jak hotel. Wychodziła o 7.00 rano, wracała wieczorem i się kładła. Ja wiem, że miała swoje sprawy, ale przyzwoitość nakazuje choć z raz usiąść z właścicielem czy zagadać 3 zdania w przelocie.

Więc teraz nauczona doświadczeniami nie przyjmuję osób "niepewnych". A jeśli sytuacja do tego zmusi to z góry zaznaczam, że mają pokój, ale nie będę robić za przewodnika - kucharkę - sprzątaczkę - tłumaczkę i bankomat na dodatek. I na razie jakoś działa.

Tylko asertywność może nas uratować. I jasno ustalone z góry zasady.
_________________
Łapiąc gwiazdy lecę w stronę nieba.
  Kraj: Spain
   
anvien 
Siempre estoy aquí


Przedstawiciel:
paisvasco

Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2007
Posty: 6735
Skąd: Vitoria
Wysłany: 01-05-2009, 19:44    #22

skara napisał/a:
Tylko asertywność może nas uratować. I jasno ustalone z góry zasady.
...skara, ...bardzo dobrze cie rozumiem, a sezon urlopow sie zbliza i wlasnie dzis sie zastanawialam kiedy i kto sie zacznie do nas usmiechac w sprawie taniego urlopu w Hiszpanii... :wink:
_________________
anvien
  Kraj: Spain
   
joanna es 
Siempre estoy aquí



Polonia:
polonia

Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 16 Lip 2008
Posty: 4316
Skąd: Toledo/Warszawa
Wysłany: 01-05-2009, 20:00    #23

skara napisał/a:
jakąś zapomnianą butelkę wódki powieźli z powrotem do Polski


tego to ja juz nie moge pojac... :neutral:
  Kraj: Poland
   
ikxio 
Siempre estoy aquí



Przedstawiciel:
valencia

Pomogła: 61 razy
Dołączyła: 14 Gru 2008
Posty: 7766
Skąd: kociolandia
Wysłany: 01-05-2009, 20:10    #24

oj czasem sie taka pijawka trafi, ze skaranie boskie, ja jak ognie unikam wizyt niepewnych znajomych. a z rodzinka nawet bliska to roznie bywa . ja juz wole, ze moja mama po kuchni mi nie buszuje bo potem dluuugo szukam niektorych rzeczy :mrgreen: , ale z nia pod jednym wzgledem jast spokoj . zwykle przywozi druty , pare wizyt w sklepach z wloczkami (nie wiem jak to jest, ale twierdzi, ze tutejsze sa lepsze jakosciowo) i sobie siedzi na tarasie i dlubie, o kuchni zapomina.
_________________
http://dachowiec.net/
  Kraj: Spain
   
trebolita 
Adicto



Moje nałogi: czekolada z całymi orzechami laskowymi
Polonia:
polonia

Pomogła: 9 razy
Wiek: 57
Dołączyła: 18 Lip 2008
Posty: 1074
Wysłany: 05-05-2009, 11:40    #25

swego czasu miałam tzw.działkę nad jeziorem,wiec weekendowych gości też by było dużo,gdyby nie stanowcza,a nawet powiedziałabym lekko "chamska"zapowiedź mojego męża do wszystkich znajomych,że na działkę to on przyjeżdża odpocząc a nie imprezować i na herbatkę czy kawę to bardzo proszę ,ale absolutnie bez noclegu. i wiecie,że przez 15lat nikt nie odważył sie przyjechać na jakieś tam wypoczynki?serio! chyba,że konkretnie kogoś tam się zaprosiło na imieniny czy coś.
  Kraj: Poland
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template subTrail v 0.4 modified by hiszpania.org.es


2004-2012 © hiszpania.org.es