Strona Główna hiszpania.org.es
FORUM O HISZPANII

FAQFAQ  MapaMapa  SzukajSzukaj  NasiNasi  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat :: Następny temat
Polska...Zielona Wyspa - czy wracac ?
Autor Wiadomość
darion 
Adicto
Vengador



Przedstawiciel:
valencia

Pomógł: 34 razy
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 1636
Skąd: Valencia
  Wysłany: 07-06-2013, 10:29   Polska...Zielona Wyspa - czy wracac ? #1

Oczywiscie ja nie mam takiego zamiaru, ale moze ktos inny ma takie dobre pomysly na powrot...
Zapraszam do lektury.

Zderzenie z Polską

We Francji Ania zarabiała dwie pensje minimalne i mogła za to żyć komfortowo. W Polsce zaproponowano jej więcej, to znaczy więcej niż dwie pensje minimalne. Polskie, nie francuskie. Sądziła, że skoro minimum pozwala przeżyć, to podwojone minimum pozwoli żyć wygodnie.

Ania to atrakcyjna i bardzo zadbana dwudziestokilkulatka. Córka Francuza i Polki. W ojczystym języku matki mówi doskonale. To, że nie jest stąd, zdradza jedynie nieco staroświecki język z elementami wielkopolskiego regionalizmu. Polskiego uczyła się od mamy, która z kraju wyjechała 30 lat temu. Dlatego Ania się nie popisuje – Ania się "staluje". Gdy ma czas, to mówi, że ma "marżę". Do tego dokłada trochę francuszczyzny, którą łączy z polskim. W bankomacie płaci komisję. Chodzi do "restoracji" i ma "ideje". "Obrzedza się", a nie obrzydza. Nie wymawia też "h" na początku słów, bo Francuzi w ogóle go nie wymawiają. Mówią więc: "ot dog", "amburger" i "elikopter".
Wszystko to dodaje jej uroku, którego i bez tego jej nie brakuje – jest kobietą niezwykle ciepłą i radosną. Choć optymizm zaczął ją opuszczać, gdy przeniosła się do Polski i życie zaczęło być trudne. A zaczęło być trudne, bo zaczęło być... polskie.

Ania jest bowiem wyjątkiem wśród polskich obcokrajowców. Większość z nich przyjeżdża do Krakowa, by szukać przygody, gdy są już po szkole, ale nie chcą jeszcze zaczynać poważnej pracy. Uczą wtedy w szkołach językowych lub znajdują pracę w korporacjach outsourcingowych. Wiedzą jednak, że to na chwilę. Inni zjawiają się tutaj, by objąć świetnie opłacane stanowiska w ekspozyturach zachodnich korporacji – żyją tak, jak żyli tam, skąd przybyli. Polskę oglądają, kursując pomiędzy biurowcem, galerią handlową a wynajętym mieszkaniem.

Ania różni się od nich tym, że przyjechała do Polski, by żyć jak Polka. Pracować tam, gdzie mogłaby trafić, gdyby urodziła się w Polsce i skończyła studia w Krakowie, Katowicach lub w Poznaniu. Żyć za pensję taką samą jak jej koleżanki i koledzy z pracy. Do tego z założeniem, że to raczej na dłużej niż na krócej.

Godne życie za dwa tysiące

Przyjazd do Krakowa miał być spełnieniem marzeń. Miasto znała, ponieważ przyjeżdżała tu w czasie wakacji. Do Polski chciała się przenieść już na studia, jednak nie zgodziła się na to matka. Nie chciała słyszeć o tym, że Ania pojedzie tam, skąd ona przyjechała. – Po co ci dyplom, którego tutaj nikt nie szanuje? – pytała. Wówczas rozsądek zwyciężył, jednak nie na długo.

Gdy Ania znalazła pracę w korporacji, która działa na rynkach polskim i francuskim, obudziła się w niej myśl o emigracji na Wschód. Mówi: – Chciałam to zrobić i poczułam, że albo teraz, albo nigdy!

Matka na jej decyzję zareagowała mieszanką oporu i błagania. – Jakie ty będziesz tam mieć życie? Po co jechać do tej biedy? – pytała.

– Wiedziałam, że na pewno nie będzie tak jak we Francji, ale byłam też nauczona, że jak człowiek chce, to potrafi! Postanowiłam wyjechać – mówi Ania.

Poszła się zwolnić i powiedziała, że chce jechać do Polski. Wtedy zaproponowano jej, by przeniosła się w ramach firmy. Z jednym "ale". W polskim oddziale będzie robić mniej więcej to, co we francuskim, nawet "na ten sam rynek", ale za polską pensję. – Pieniądze podzieliłam przez trzy, bo nie one są najważniejsze – mówi.

Policzyła, że to powinno jej wystarczyć. Skoro we Francji zarabia trochę ponad dwie minimalne krajowe, a tu ma zarabiać trochę powyżej dwóch minimalnych, to pewnie będzie dobrze. W końcu zadaniem "minimum" jest zaspokojenie potrzeb minimalnych, a wszystko ponad nie to już wygoda. No i kwota tego minimum jest niemal identyczna – bo i tam, i tu to mniej więcej tysiąc. Tyle że w zupełnie innej walucie.

Od propozycji do przeprowadzki minęły zaledwie dwa tygodnie. – Wszystko było tak, jak miało być – opowiada Ania. – Dziewczyny w pracy doskonale mnie przyjęły. Znajomi z Francji przylatywali w odwiedziny. Można było pokazywać, jaki Kraków jest piękny, wyjść do restauracji. Żyć nie umierać!

Jednocześnie poznawała kraj, który kochała coraz bardziej. Za co? Ania mówi o wartościach i religii. O tym, że związki są trwałe i głębokie, a nie przygodne i chwilowe. O tym, że mniej jest rozwodów, a więcej zasad. O dzieciach, których jest mnóstwo (choć mnóstwo nie jest) i o tym, jak poważnie się je traktuje. O rodzinie, która jest wszystkim i dla której jesteśmy gotowi wszystko zrobić.

Szybko jednak zauważa, że wszystko potrafimy zrobić dla własnej rodziny, ale dla przechodnia na ulicy – niewiele lub nic. Mówi też, że jesteśmy zimni, smutni, dumni, rzadko się uśmiechamy. Choć podkreśla, że wiele z tego zauważają bardziej jej goście, którzy nie są do tego przyzwyczajeni, niż ona sama. – Nie ufamy sobie i się nie szanujemy – dodaje.

Byt, który określa świadomość

Po pięknych początkach przyszedł zwyczajny ciąg dalszy. Wartości mogą być bowiem piękne, ale nie da się ich jeść. A Ania przyzwyczajona do tego, że pewne rzeczy są oczywiste, zrobiła kilka błędów, które spowodowały, że zwyczajna polska wypłata nie wystarczała jej na zwyczajne polskie życie. O życiu francuskim w ogóle nie wspominając.

Co było oczywiste? Porządny dach nad głową i samochód. – Na samym początku wynajęłam ładne, duże mieszkanie – mówi Ania. – Myślałam, że skoro normalnie zarabiam, to nie powinien to być problem. Tymczasem opłaty za wynajem mnie zjadły – dodaje. Do tego doszedł samochód, który trzeba tankować i serwisować.

Dopóki miała oszczędności z Francji, było jeszcze w porządku. Starczało na czynsz, dobrą kuchnię i niewielkie przyjemności. Martwiła się jedynie, że nie może już pomagać mamie.

Zarobione we Francji euro skończyły się mniej więcej po pół roku. Niby nic wielkiego, bo przecież Ania wciąż otrzymywała przyzwoitą polską wypłatę, ale zaczęła gasnąć – o czym opowiadają jej przyjaciółki z pracy. Z dnia na dzień robiła się coraz smutniejsza. Irytowało ją to, że pracuje, zarabia, a stać ją na tak niewiele. – Żyłam bardzo skromnie, a mimo to nie mogłam dociągnąć do końca miesiąca! Wyobrażasz sobie? – mówi. Ja sobie to wyobrażam, ale nietrudno też zrozumieć kogoś, kto oczekuje, że przyzwoita praca zapewni mu spokojną głowę. Sam oczekuję. Wiem jednak, że u nas to tak nie działa. Ania stwierdza: – Jak zarabiasz w złotówkach, to życie jest zupełnie inne. Pracujesz i nie masz z czego żyć.

Szczególnie, gdy przychodzi zima, a ty przykręcasz ogrzewanie, bo się boisz o rachunki, i nie masz się w co ubrać, bo nie wiedziałeś, że kurtka to jest coś, na co się oszczędza. Zarabiasz dwie pensje minimalne, a kurtka przy 20 stopniach mrozu to zdecydowanie minimum. No i nie dość, że nie masz na porządne zimowe buty, to jeszcze musisz bez nich chodzić pieszo, ponieważ nie stać cię także na zimowe opony, a o tym, by założyć używane, nie pomyślisz, bo tak się nie robi i – co ważniejsze – może to być niebezpieczne.

– Stałam się prawdziwą Polką. Zaczęłam narzekać, choć nigdy wcześniej tego nie robiłam – mówi, czym zdaje się potwierdzać, że rację miał niemiecki filozof, który pisał, że to byt określa świadomość. – Ale przecież wy narzekacie, bo macie na co narzekać. Teraz to wiem – podkreśla. I bynajmniej nie chodzi tylko o wypłaty, ale o wiele innych rzeczy, które kiedy obserwować je z boku, są folklorem, a kiedy wejdzie się do środka, zaczynają uprzykrzać życie. Każdą z osobna można znieść, ale kiedy zbierze się je w całość, stają się nie do zniesienia.

Na co narzeka Polka?

Wizyta w urzędzie? Auta nie da się przerejestrować, ponieważ urząd żąda dokumentów, których we Francji nie ma. A francuskie tablice to problem, ponieważ uczynni sąsiedzi mieszkający w bloku, gdzie – zgodnie z nowym krakowskim zwyczajem – miejsc postojowych jest mniej, niż potrzeba, zwykli co pewien czas przyklejać coś na szybie lub zostawiać za wycieraczką.

Wizyta u lekarza? – Powiedzieli, że lekarz przyjmie mnie około 12, to poszłam około 12. A tam tłum ludzi. 60 osób i trzeba czekać pięć godzin. Skąd miałam wiedzieć, że aby wejść do gabinetu o 12, trzeba przyjść o piątej, czekać na rejestrację do siódmej, zarejestrować się i czekać kolejne pięć godzin na lekarza? – żali się Ania. – Zresztą w ogóle przerażające jest to, jak wyglądają szpitale! Siedem osób na OIOM-ie! To nie do pomyślenia.

I ma rację, choć my cieszymy się, że mamy na OIOM-ie siedem łóżek, a minister nawet się tym chwali.

Po pewnym czasie zaczyna się też zauważać coś, co bardzo odróżnia nas od zachodu Europy. – Nie ma klasy średniej, a w każdym razie jest jej bardzo mało. Albo ludzie mają wielkie auta, wielkie domy i wielkie wypłaty, albo im ledwo starcza do pierwszego – stwierdza Ania.

Dodaje również, że w ogóle nie pomaga nam państwo, które we Francji daje wszystkim poczucie bezpieczeństwa i dba o to, by zabezpieczyć przynajmniej minimalne potrzeby. Z czego zresztą i Ania postanowiła skorzystać. Płaci przecież podatki. A skoro je płaci, to oczekuje pomocy, gdy jej potrzebuje. W Krakowie wytrzymała rok i się zwolniła. Mogła to zrobić, bo – jak podkreśla – przysługiwał jej francuski zasiłek, czyli cztery (a nie dwie) polskie minimalne krajowe. Dzięki temu mogła spokojnie znaleźć nową pracę.

Miasto piękne, bo z francuską wypłatą

Będzie pracować we francuskiej firmie, która inwestuje w Polsce. Znalazła miejsce w krakowskim biurze i już się cieszy na powrót do miasta. Jest to bowiem bardzo dobre miejsce do życia, o ile zarabia się dwie pensje minimalne. Pod warunkiem oczywiście, że są to minimalne... francuskie, a nie polskie. Za polską pensję Ania z pewnością by do Polski nie wróciła.

Jak więc jest być zwyczajną, czyli ani biedną, ani bogatą Polką?

– Teraz już wiem, co to znaczy mieć ciężko. Wiem też, co to znaczy bieda – odpowiada Francuzka, która zarabiała (ponad) dwie polskie pensje minimalne. Śmieszne? Może z pozoru, bo dla nas bieda jest wtedy, kiedy nie ma co położyć na talerzu, gdzie mieszkać, w co się ubrać. Bieda to wtedy, gdy zbiera się butelki lub złom. Gdy dziecko jest głodne. Gdy nie ma na rachunki.

Ale może tak naprawdę dziwne jest to, że my nie uznajemy za biedę sytuacji, kiedy człowiek pracuje, a nie wystarcza mu do pierwszego. Może ona zaczyna się właśnie tam, gdzie pojawia się przymus "kombinowania", by jakoś dać sobie radę i zapewnić w miarę przyzwoity dach nad głową, ciepłe buty na zimę oraz opiekę lekarską, gdy jest potrzebna? Może właściwa perspektywa to właśnie taka, w której brak zgody na to "jakoś"? A jeżeli tak, to rację ma Francuzka, której tak trudno było zostać Polką.


Autor: Tomasz Borejza
Źródło: Przegląd
_________________
Nie odpowiadam za szkody lub straty poniesione przez kogokolwiek wskutek jakiegokolwiek wykorzystania informacji umieszczonej w poście. Zawarta treść ma tylko i wyłącznie charakter informacyjny.
  Kraj: Spain
   
skara 
Adicto



Przedstawiciel:
murcia

Pomogła: 64 razy
Dołączyła: 21 Paź 2007
Posty: 1561
Skąd: Murcja
Wysłany: 07-06-2013, 11:43    #2

darion napisał/a:
Martwiła się jedynie, że nie może już pomagać mamie.


Jaka bzduraaaa....
I jak to, tak się we Francji cudownie żyje a córka musiała finansowo wspierać matkę? Przecież to takie polskie...

Najlepiej napisać tendencyjny artykuł i szukać poklasku. Tylko co to da?
_________________
Łapiąc gwiazdy lecę w stronę nieba.
  Kraj: Spain
   
Majlook 
Adicto


Przedstawiciel:
andalucia

Pomógł: 26 razy
Wiek: 25
Dołączył: 29 Sie 2007
Posty: 1339
Skąd: Gdynia/Torremolinos
Wysłany: 07-06-2013, 21:43    #3

Może trochę za mocno tendencyjny i takie tam narzekanie jakich wiele, ale z grubsza prawdziwe :wink: Czasem potrzebne, bo jak się ogląda te TVNy i czyta wszelkie gazety typu Polityka i GW, to wynika z tego, że wszystko jest takie kolorowe, największym zmartwieniem Polaków są związki partnerskie i dyskryminacja homoseksualistów, a bezrobocia praktycznie nie ma - po prostu ludziom się nie chce pracować albo mają za duże wymagania :vale
Ostatnio zmieniony przez Majlook 07-06-2013, 21:43, w całości zmieniany 1 raz  
  Kraj: Poland
   
darion 
Adicto
Vengador



Przedstawiciel:
valencia

Pomógł: 34 razy
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 1636
Skąd: Valencia
Wysłany: 08-06-2013, 12:32    #4

Zycie zawsze pisze swoj wlasny scenariusz i kazda historia moze byc dla wielu tendencyja. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Trudno zrozumiec czyjas sytuacje kiedy sie jej nie przezylo lub udaje ze sie nie pamieta jak bylo, tymbardziej komus kto ma na utrzymaniu wylacznie siebie i odpowiada za zycie tylko swoje. Ta historia mi osobiscie pokazala polskie realia, kiedy to w mediach kreuje sie wizje Polski z dobrobytem, dobrze platna praca i super sluzba zdrowia. Takimi banalami karmia ludzi, mamiac emigrantow do powrotu. Tyle ze prawda jest taka ze bycie bezrobotnym za granica jest 100 razy lepsze niz praca za psie pieniadze w Polsce!!!
_________________
Nie odpowiadam za szkody lub straty poniesione przez kogokolwiek wskutek jakiegokolwiek wykorzystania informacji umieszczonej w poście. Zawarta treść ma tylko i wyłącznie charakter informacyjny.
Ostatnio zmieniony przez darion 08-06-2013, 12:55, w całości zmieniany 1 raz  
  Kraj: Spain
   
Cauliflower 
Siempre estoy aquí
MODERATOR



Przedstawiciel:
navarra

Pomogła: 61 razy
Dołączyła: 18 Mar 2009
Posty: 4499
Skąd: Navarra
Wysłany: 08-06-2013, 12:50    #5

Dziewczyna ma dużo racji, ale z drugiej strony wydaje mi się, że trochę zgubiła ją nieprzemyślana rozrzutność i to nie tylko w kwestii mieszkania i samochodu. Ot, przyzwyczajenie do innych standardów albo brak pojęcia o cenach i sile nabywczej PLN.

No i nie zgodziłabym się z tym brakiem klasy średniej, ale może ja inaczej rozumiem to zjawisko.
W moim mniemaniu klasa średnia w Polsce to ludzie zarabiający nie najgorzej, ale też tyle, że wystarcza akurat na miesiąc spokojnego życia, spłatę kredytu, plus wakacje raz w roku, bez szaleństw, odłożyć z tego jakieś oszczędności to już ciężko. Dla mnie to nie jest żadna bieda, tylko właśnie klasa średnia. Małe mieszkanie, jeden samochód na gospodarstwo domowe.

Większość moich znajomych właśnie to takiej klasy bym zaliczyła, ale biorąc pod uwagę, że są to ludzie młodzi, bezdzietni a często żyjący w pojedynkę, zgodnie z panującą tendencją nie należy ich nazywać żadną klasą, albowiem zasługują jeno na pogardliwe miano "lemingów" :super
  Kraj: Spain
   
anvien 
Siempre estoy aquí


Przedstawiciel:
paisvasco

Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2007
Posty: 6730
Skąd: Vitoria
Wysłany: 08-06-2013, 12:57    #6

darion napisał/a:
Tyle ze prawda jest taka ze bycie bezrobotnym za granica jest 100 razy lepsze niz praca za psie pieniadze w Polsce!!!
to fakt, moja znajoma chciala sie zapisac teraz w PUP, byla tam 6 razy zanim jej sie to udalo, jak przeczytala liste warunkow, kiedy mozna stracic status osoby bezrobotnej w PL, to najlepiej nalezy siedziec tylko w domu, nigdzie nie chodzic, nie jezdzic, raz w miesiacu podpisac liste i patrzec na telefon, bo moze zadzwonia z propozycja jakiegos szkolenia zawodowego. Zapytala czy na wlasna reke w tym czasie moze brac udzial w darmowych szkoleniach, otoz nie, sama nie ma prawa sie szkolic w tym czasie, nawet jesli bedzie za darmo....rece opadaja... -O
_________________
anvien
  Kraj: Spain
   
fankabiologii 
Hablador



Moje nałogi: czekolada/książki
Przedstawiciel:
valencia

Pomogła: 8 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 16 Lut 2008
Posty: 968
Skąd: Valencia
Wysłany: 08-06-2013, 20:42    #7

Ja nie zamierzam wracac. Przynajmniej na razie. Mieszkam w Hiszpanii juz 4 lata a do Polski latam raz, dwa razy do roku.
Za kazdym razem ceny sa coraz wyzsze. nawet uslugi, ktore zawsze mi sie wydawaly tansze w Polsce. Ceny zywnosci sa prawie porownywalne.
Teraz jak zm¡enilismy mieszkanie to z ciekawosci poszukalam ile kosztowaloby mieszkanie o podobnym standardzie w Poznaniu (trzy pokoje, po remoncie). My placimy ze wszystkim 550 e miesiac (+/- 20e) a w Poznaniu na peryferiach zadali prawie 600e sam wynajem, nie liczac oplat. I tak sobie mysle, przeciez w Polsce zarabiaja jakies 4 razy mniej niz tutaj!!! :pensando wiekszosc moich kolezanek wciaz mieszka w mieszkaniach studenckich albo u rodzicow, bo nie maja pieniedzy na wlasne, nie mowiac o wzieciu kredytu. Niktore wrecz mowia, ze albo kredyt albo dziecko.
Do tego polityka, zwariowany pan K. z cala banda smolensko - solidarnosciowo - teczkowo - katolicka. Premier nie ma pomyslu co dalej a kryzys jest.
Nie chce tutaj pisac, ze zyjemy tutaj w jakim luksusie. Raczej mamy zycie skromne, jedna pensja plus to co wysle mama, bo jeszcze studiuje. I raczej nie mamy problemow z dojechaniem do konca miesiaca.
Nie twierdze, ze w Hiszpanii jest cud miod i zycie jak w raju. Ale porownujac obydwa kraje, wole Hiszpanie w kryzysie. :-)
Cauliflower napisał/a:
W moim mniemaniu klasa średnia w Polsce to ludzie zarabiający nie najgorzej, ale też tyle, że wystarcza akurat na miesiąc spokojnego życia, spłatę kredytu, plus wakacje raz w roku, bez szaleństw, odłożyć z tego jakieś oszczędności to już ciężko. Dla mnie to nie jest żadna bieda, tylko właśnie klasa średnia. Małe mieszkanie, jeden samochód na gospodarstwo domowe.

Większość moich znajomych właśnie to takiej klasy bym zaliczyła, ale biorąc pod uwagę, że są to ludzie młodzi, bezdzietni a często żyjący w pojedynkę, zgodnie z panującą tendencją nie należy ich nazywać żadną klasą, albowiem zasługują jeno na pogardliwe miano "lemingów"

moi rodzice sa wlasnie z "klasy sredniej". z tego wlasnie powodu pol rodziny nie utrzymuje kontaktu majac ich za bogatych. :diablo1
Ale oczywiscie nikt nie bierze pod uwage tego, ze moi rodzice, zeby miec to co maja, pracowali ponad 30 lat i caly czas oszczedzali.
_________________
make a wish, take a chance, make a change and break away!!!
Ostatnio zmieniony przez fankabiologii 08-06-2013, 20:43, w całości zmieniany 1 raz  
  Kraj: Spain
   
Nemo 
Aficionado



Moje nałogi: prasa, ksiazka, sport
Przedstawiciel:
valencia

Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 20 Cze 2010
Posty: 656
Skąd: Castellón/Elblag
Wysłany: 10-06-2013, 07:37    #8

Nie wracac z jednego powodu-znow trzebaby zaczac od zera.
_________________
"Ludzie mówią kim są, ale ignorujemy to, bo chcemy, by byli tymi, kim nam się wydają." - Don Draper w "Mad Men"

Wszelkie plany są już nieaktualne w momencie ich zatwierdzania.
  Kraj: Spain
   
tinglit 
Fanatico



Moje nałogi: Drobne przyjemności.
Przedstawiciel:
castilla-y-leon

Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 11 Mar 2009
Posty: 2021
Skąd: Castilla y León
Wysłany: 10-06-2013, 23:22    #9

Nemo napisał/a:
Nie wracac z jednego powodu-znow trzebaby zaczac od zera.


Zgadzam sie, moim zdaniem to w wiekszosci przypadkow najwazniejszy argument.

Swego czasu zastanawialam sie, co by bylo, gdyby przytrafila mi sie jakas tragedia zyciowa lub cos w tym stylu, cos, co zmusiloby mnie do ewentualnego powrotu. I doszlam do wniosku, ze najbardziej przed powrotem powstrzymywalaby mnie wlasnie swiadomosc, ze trzebaby bylo zaczynac praktycznie od zera.Tyle tylko, ze z doswiadczeniem, ktore w Polsce byloby tak samo cenione jak tutaj moje doswiadczenie zawodowe zdobyte w Polsce; z wiekiem, ktory w wielu przypadkach przekresla od razu na starcie, bo ma sie za malo albo za duzo lat. Mysle, ze ciezko byloby sie odnalezc na nowo w dawno opuszczonej rzeczywistosci; kraj, ktory opuscilismy i ktory pamietamy, nie jest juz takim samym krajem. No i jeszcze to, ze standarty zyciowe sa jednak mocno odmienne...
  Kraj: Spain
   
Nemo 
Aficionado



Moje nałogi: prasa, ksiazka, sport
Przedstawiciel:
valencia

Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 20 Cze 2010
Posty: 656
Skąd: Castellón/Elblag
Wysłany: 11-06-2013, 04:54    #10

1. "Wizyta w urzędzie? Auta nie da się przerejestrować, ponieważ urząd żąda dokumentów, których we Francji nie ma."

Przypomnial mi sie pewnien artykul w "Wprost", ktory generalnie opisywal fukncjonowanie partu w Hamburgu i w Gdansku oraz pracy niemieckiej i polskiej sluzby celnej. Artykul ow opisywal przypadek pewnego biznesmena, ktory zakupil w USA Harleya-Davidsona. Kontenerowcem dotarl do Gdanska, ale nie mogl byc z tamtad zabrany, poniewaz Sluzba Celna nie miala potwierdzenia ze motocykl nie pochodzi z kradziezy. I facet mial dokument z wydzialu transportu z miasta gdzie go zakupil, ktory zaswiadzczal ze to motocykl od firmowego sprzedawcy (przetlumaczony i poswiadczony przez ambasade)!!! :sorpresa :sorpresa . Celnicy zas zarzadali domumenty od KG Policji zaswiadczenie ze nie jest kradziony. Jako mozna prosic o zaswiadczenie czegos, co nie bylo nawet w Polsce? Ow Harley-Davidson stal sobie tak 3 tygodnie na parkingu Urzedu Celnego....oczywiscie z czas postuju zaplacil kupujacy.

2. "O tym, że związki są trwałe i głębokie, a nie przygodne i chwilowe. O tym, że mniej jest rozwodów, a więcej zasad. O dzieciach, których jest mnóstwo (choć mnóstwo nie jest) i o tym, jak poważnie się je traktuje. O rodzinie, która jest wszystkim i dla której jesteśmy gotowi wszystko zrobić."

I dlatego polacy mowia: "Z rodzina wychodzi sie dobrze ..na zdjeciu"
Polska rodzina i polskie spoleczenstwo przejda nieuniknione zmiany spoleczne. W Hiszpanii franquismo skonczyl sie w 1975-1978, a komuna u nas w 1989 czyli w Hiszpanii zmiany zaczely sie o 11-13 lat wczesniej-czyli dekade wczesniej.

3. "mówi, czym zdaje się potwierdzać, że rację miał niemiecki filozof, który pisał, że to byt określa świadomość. – Ale przecież wy narzekacie, bo macie na co narzekać"
Istniej od XIX spor na odnosnie tego czy swiadomosci ksztalutuje byt czy tez byt ksztaltuje swiadomosc. Zonk i nie ma racji
_________________
"Ludzie mówią kim są, ale ignorujemy to, bo chcemy, by byli tymi, kim nam się wydają." - Don Draper w "Mad Men"

Wszelkie plany są już nieaktualne w momencie ich zatwierdzania.
Ostatnio zmieniony przez Nemo 11-06-2013, 05:08, w całości zmieniany 3 razy  
  Kraj: Spain
   
ikxio 
Siempre estoy aquí



Przedstawiciel:
valencia

Pomogła: 61 razy
Dołączyła: 14 Gru 2008
Posty: 7758
Skąd: kociolandia
Wysłany: 12-06-2013, 09:20    #11

Powrot do Pl to sprawa bardzo indywidualna - artykul uwazam za tendencyjny, ale na temat polskich lowcow newsow (bo trudno nazwac ich dziennikarzami) mam swoje zdanie - akurat podczas mojego ostatniegokilkumiesiecznego pobytu w Polsce mialam okazje pogadac z kolezanka, ktrora ma jeszcze dluzszy sta pobytu za granica i to we Francji, tubylczego meza i normalne zycie w niewielkim alpejskim miasteczku - poza PL to chyba roku nie przepracowala bo na utrzymaniu meza - jedyne jak twierdzila, na co bedzie mogla liczyc (maz jest 17 lat starszy, a statystyki bezwzgledne) to polowe jego emerytury, swoja za prace w PL i wyplate z niewielkiego funduszu - przy obecnym stanie francuskiej gospodarki - ostatnie staje sie nieco problematyczne . jakos nie narzekala nigdy, o powrocie mysli o tyle, ze w razie smierci meza, a dzieci nie maja - moze
to tyle co z francuskich plotek przy herbatce - nasza hiszpanska skrzeczaca rzeczywistosc znamy.
Cauliflower napisał/a:
Większość moich znajomych właśnie to takiej klasy bym zaliczyła, ale biorąc pod uwagę, że są to ludzie młodzi, bezdzietni a często żyjący w pojedynkę, zgodnie z panującą tendencją nie należy ich nazywać żadną klasą, albowiem zasługują jeno na pogardliwe miano "lemingów"

dobra mama sie ucieszy jak jej powiem, ze nie jest moherem tylko lemingem, bo jej emerytura na przezycie , leki i utrzymanie mieszkania wystarcza.
_________________
http://dachowiec.net/
  Kraj: Spain
   
Majlook 
Adicto


Przedstawiciel:
andalucia

Pomógł: 26 razy
Wiek: 25
Dołączył: 29 Sie 2007
Posty: 1339
Skąd: Gdynia/Torremolinos
Wysłany: 05-03-2015, 22:31    #12

http://forsal.pl/artykuly...zpanow.html,1,3

No, możecie wracać do PL :lol:
  Kraj: Poland
   
Cauliflower 
Siempre estoy aquí
MODERATOR



Przedstawiciel:
navarra

Pomogła: 61 razy
Dołączyła: 18 Mar 2009
Posty: 4499
Skąd: Navarra
Wysłany: 05-03-2015, 22:47    #13

Kurde...
No niby kusi...
Ale na weekend 20 stopni zapowiadają :el_verano
_________________
Navarra po polsku
  Kraj: Spain
   
Majlook 
Adicto


Przedstawiciel:
andalucia

Pomógł: 26 razy
Wiek: 25
Dołączył: 29 Sie 2007
Posty: 1339
Skąd: Gdynia/Torremolinos
Wysłany: 05-03-2015, 22:55    #14

Tak właśnie myślałem, że pierwsza pójdziesz spakować walizkę :vale
  Kraj: Poland
   
Ethel 
Aficionado



Moje nałogi: wino
Przedstawiciel:
catalunya

Pomogła: 15 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 27 Sie 2011
Posty: 644
Skąd: Tarragona
Wysłany: 05-03-2015, 23:10    #15

Przepraszam, ale jestem z tych "buraków", którzy nie ogarniają pojęcia "minimalne gwarantowane wynagrodzenie po uwzględnieniu siły nabywczej złotego"... ktoś mnie oświeci jak prostego chemika..?
No bo chciałabym wiedzieć czy ten Raj to już czy jeszcze mam czekać...
_________________
http://projectegatsurbanstgn.wordpress.com/
https://www.facebook.com/KataloniaBezPrzewodnika
  Kraj: Spain
   
ikxio 
Siempre estoy aquí



Przedstawiciel:
valencia

Pomogła: 61 razy
Dołączyła: 14 Gru 2008
Posty: 7758
Skąd: kociolandia
Wysłany: 05-03-2015, 23:22    #16

Majlook, archeolog czy co... :hola:
_________________
http://dachowiec.net/
  Kraj: Spain
   
Majlook 
Adicto


Przedstawiciel:
andalucia

Pomógł: 26 razy
Wiek: 25
Dołączył: 29 Sie 2007
Posty: 1339
Skąd: Gdynia/Torremolinos
Wysłany: 05-03-2015, 23:24    #17

No to inaczej jest parytet siły nabywczej, czyli teoretycznie - uwzględniając różnice w cenach, za minimalną pensję w Polsce (trochę ponad 300 euro netto), można kupić mniej więcej tyle co za minimalną w Hiszpanii (chyba 750 euro?)

Nie żebym twierdził, że za 750 euro to żyć nie umierać, ale jednak przy dość podobnych cenach żywności czy ubrań, to jednak widzę większe prawdopodobieństwo na jakieś względne przeżycie niż w Polsce przy 300 euro

ikxio: beez przesady, gdzieś musiałem to wrzucić żeby w miarę pasowało do tematu
  Kraj: Poland
   
ikxio 
Siempre estoy aquí



Przedstawiciel:
valencia

Pomogła: 61 razy
Dołączyła: 14 Gru 2008
Posty: 7758
Skąd: kociolandia
Wysłany: 05-03-2015, 23:35    #18

dyc,da sie
_________________
http://dachowiec.net/
  Kraj: Spain
   
darion 
Adicto
Vengador



Przedstawiciel:
valencia

Pomógł: 34 razy
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 1636
Skąd: Valencia
Wysłany: 10-03-2015, 10:19    #19

:me_rio
_________________
Nie odpowiadam za szkody lub straty poniesione przez kogokolwiek wskutek jakiegokolwiek wykorzystania informacji umieszczonej w poście. Zawarta treść ma tylko i wyłącznie charakter informacyjny.
  Kraj: Spain
   
Nemo 
Aficionado



Moje nałogi: prasa, ksiazka, sport
Przedstawiciel:
valencia

Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 20 Cze 2010
Posty: 656
Skąd: Castellón/Elblag
Wysłany: 29-04-2015, 02:34    #20

http://biznes.newsweek.pl...92,1.html#fp=nw

Nie wiedzialem, za az tak masakrycznie spadla ilosc kasiory, która emigranci wysylaja do Polski. rekordowy 2007 to bylo az 43 mld €, a w 2014 zaledwie 4mld. Ja rozumiem, ze ludzie kupuja nieruchomosci, samochody, zakladaja rodziny, zakladaja firmy....Ale zeby az taki spadek?
_________________
"Ludzie mówią kim są, ale ignorujemy to, bo chcemy, by byli tymi, kim nam się wydają." - Don Draper w "Mad Men"

Wszelkie plany są już nieaktualne w momencie ich zatwierdzania.
  Kraj: Spain
   
Cauliflower 
Siempre estoy aquí
MODERATOR



Przedstawiciel:
navarra

Pomogła: 61 razy
Dołączyła: 18 Mar 2009
Posty: 4499
Skąd: Navarra
Wysłany: 29-04-2015, 06:23    #21

Nemo napisał/a:
http://biznes.newsweek.pl/emigranci-nie-chca-wracac-do-polski-cykl-emigracyjny-sorry-polsko,artykuly,362092,1.html#fp=nw

Nie wiedzialem, za az tak masakrycznie spadla ilosc kasiory, która emigranci wysylaja do Polski. rekordowy 2007 to bylo az 43 mld €, a w 2014 zaledwie 4mld. Ja rozumiem, ze ludzie kupuja nieruchomosci, samochody, zakladaja rodziny, zakladaja firmy....Ale zeby az taki spadek?

Ja myślę, że wysyłanie kasy to było głównie utrzymywanie pozostającej w Polsce rodziny (małżonek, dzieci).
Rodzina się połączyła, przepływ kasy się skończył - no chyba, że ktoś wysyła rodzicom...
A ostatnio chyba to łączenie rodzin popularne, skoro większość emigrantów twierdzi, że nie wróci do Polski.
_________________
Navarra po polsku
  Kraj: Spain
   
STYRO 
Novato


Dołączył: 11 Gru 2009
Posty: 42
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 11-12-2015, 22:19    #22

No, to kto wraca? Ja po tym jak chicagowskie dziadki od lat glosowaly na PiS to spodziewalem sie wielkiej fali powrotow z hameryki do kraju, gdzie w koncu bedzie "po katolicku i bozemu" a tu nic hahah
Gdybyscie chcieli wrocic do kraju a nie mieli co robic to mam dla Was pomysl :P Buda z piwem! =D

http://www.milanuncios.co...a-182444774.htm
_________________
Podpis dostępny od 50 postów.
  Kraj: Poland
   
GreGoriO 
Fanatico
CZYTELNIK



Moje nałogi: internet
Przedstawiciel:
andalucia

Pomógł: 67 razy
Wiek: 48
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 2194
Skąd: Costa del Sol
Wysłany: 11-12-2015, 23:09    #23

zaczyna się nowa EMIGRACJA??
JUŻ NAWET piwo nie pomaga patrzeć na świat z dystansu? :me_rio
_________________
Hiszpania jest piękna....szkoda że tak daleko
http://img141.imageshack....ibujostfldt.jpg
http://www.floresvioleta.com/
http://www.youtube.com/wa...feature=related
  Kraj: Spain
   
Nemo 
Aficionado



Moje nałogi: prasa, ksiazka, sport
Przedstawiciel:
valencia

Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 20 Cze 2010
Posty: 656
Skąd: Castellón/Elblag
Wysłany: 11-12-2015, 23:53    #24

STYRO napisał/a:
Ja po tym jak chicagowskie dziadki od lat glosowaly na PiS

Chociazby w wyborach prezydenckich 2015 zagranica oddano lacznie 164296 glosów. Czyli tyle ile moznaby zgarnac w takim Radomiu przy 100% frekewncji (z grubsza szacunek). jak wyglada 164 tys. glosów przy niemal 15mln glosów oddanych w kraju?
_________________
"Ludzie mówią kim są, ale ignorujemy to, bo chcemy, by byli tymi, kim nam się wydają." - Don Draper w "Mad Men"

Wszelkie plany są już nieaktualne w momencie ich zatwierdzania.
  Kraj: Spain
   
ikxio 
Siempre estoy aquí



Przedstawiciel:
valencia

Pomogła: 61 razy
Dołączyła: 14 Gru 2008
Posty: 7758
Skąd: kociolandia
Wysłany: 12-12-2015, 14:50    #25

Nemo, nie zapominaj, ze jak to okreslil STYRO - chcagowskie dziadki strasznie sie skarzyli na klopoty z dostepem do punktow glosowania, a na korespondencyjne, ze jest nie wpadli ;]
a ta wyspa to dosc dziwna sie robi? Ojczulek grzyb obraza sie na prezydenta i rzad bo...? za malo wierzacy, czyli nie dostanie tak duzych benefitow na jakie liczyl? (ale KK jednak aktualnie ma inny priorytet czyli zlot mlodziezy w Krakowie)
_________________
http://dachowiec.net/
  Kraj: Spain
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template subTrail v 0.4 modified by hiszpania.org.es


2004-2012 © hiszpania.org.es