To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
hiszpania.org.es
FORUM O HISZPANII

Rodzina w Hiszpanii - Dokumenty do slubu

bermudy25 - 13-11-2014, 18:39
Temat postu: Dokumenty do slubu
Może ktoś jest zorientowany w sprawie ,bardzo proszę o jakiekolwiek info. Otoz dziś byliśmy w Registro-Alicante aby zlozyc dokumenty wymagane do slubu cywilnego. Wszystkie mam skompletowane i jednego co kobita się uczepila to ze mam metrykę ur wystwiona w kwietniu a ona siepiera ze musi być dokument nie starszy nic 3 m-ce.Mam zaświadczenie które traci waznosc po 3 m-cach i to stanie się 15 grudnia,natomiast nie wiedziałam ze reszta dokumentów ma również mieć waznosc 3 m-cy. Po co ma starac się o metrykę ur z nowsza data skoro w niej będzie to samo napisane oprócz daty. Jak mam isc do urzedow to wolalabym odwiedzić dentyste,tacy sa tutejsci urzędnicy. Wszystko tlumaczyl człowiek tu na miejscu zarejestrowany jako tłumacz .Oprocz data wystawienia baba czepia się ze nie musiałam tlumaczyc tylko USC powinno mi dac we wszystkich urzędowych jezyklach Uni. Szczeka mi opadla bo wiem ze Pani z USC to kompetentna osoba oblatana w przepisach i nie zostawiłaby mi takiego kłopotu na glowie jaki mam teraz.
PROSZE MI POWIEDZIEC JAKIE DATY MUSZA MIEC DOKUMENTY SKLADANE DO SLUBU CYWILNEGO W HISZPANII. Ja Polka on Hiszpan od wielu lat w konkubinacie.
Czas ucieka a my stoimy w miejscu przez uzredniczke otepiala umysłowo.

Cauliflower - 14-11-2014, 17:36

Taaa, bo jak się czegoś nie dopilnowało, to zaraz wina jest kogoś innego "otępiałego umysłowo". Warto się zastanowić trochę, zanim się zacznie obelgi rzucać :roll:

Certificado literal de nacimiento ma ważność 3 miesiące, o ile lokalne przepisy nie stanowią inaczej.
Tak, wiem, że to absurdalne, bo człowiek urodził się raz, ale takie są przepisy.
I - tak - skrócony akt stanu cywilnego powinnaś była dostać w formie wielojęzycznej:
http://isap.sejm.gov.pl/D...=WDU20041661735

bermudy25 - 14-11-2014, 21:53

Ponizej jest informacja skopiowana z komsulatu w Barcelonie. Wyglada ze dwie formy sa dopuszczone i ta z tłumaczem i z certificado plurilingüe.

Odpis przedkładany w hiszpańskim USC musi być przetłumaczony na język hiszpański przez tłumacza przysięgłego zarejestrowanego w Hiszpanii.
(Niektóre urzędy przyjmują także odpisy wielojęzyczne – certificado plurilingüe – których nie trzeba tłumaczyć na hiszpański)

Pani ta dala nam wydrukowana liste potrzebnych dokumetow i nigdzie nie jest napisane ze waznosc ich jest 3 m-ce. Niezbyt dopracowano ten druk.
Druga sprawa ,to w tutejszych urzędach wszystko zależy na kogo się trafi. Rowniez w Alicante slub brala moja kolezanka (nie tak dawno) i miała tlumaczone dokumenty u tego samego tlumacza-identycznie jak moje. Jej się dobrze trafilo bo nikt się nie przyczepil a my mielismy pecha. Mój maz jest Hiszpanem i mogl ocenic te urzedniczke po jej wypowiedziach ,miała kłopoty z wysłowieniem się i wyjaśnieniem nam co zlego jest z moimi dokumentami.
Nikt mnie nie przekona ale tutejsza edukacja nie jest na najwyższym poziomie i w urzędach widać tego efekty. Jedziemy do Madrytu może tam sa ludzie rozsądniejsi i trzeźwo myslacy. Dam znac co udało się zalatwic. Mielismy kłopoty z moim ubezpieczeniem tu w Alicante, natomiast w Madrycie przyslano mi poczta już po 7 dniach moja tarjete sanitaria. Przyznam się ze nie mam najlepszej opinii o tubylcach ,przykre to ale prawdziwe,sorry.

Ethel - 15-11-2014, 00:34

Wiesz, czy w Hiszpanii czy w Polsce czy na biegunie północnym - to tak jak piszesz sama, w urzędach "wszystko zależy na kogo się trafi". Jeden będzie twardo trzymał się przepisów (no i chyba nie można o to mieć pretensji?), drugi przymknie oko, bo go nikt nie sprawdza. Nie wydaje mi się, żeby inteligencja miała tu coś do rzeczy...
Powodzenia w każdym razie :hola: .

Andzela - 15-11-2014, 20:43

bermudy25 napisał/a:
Jak mam isc do urzedow to wolalabym odwiedzić dentyste,tacy sa tutejsci urzędnicy.


Wiesz nie obraz sie, ale tak zazwyczaj mowia osoby, ktore potrzebuja cokolwiek zalatwic w urzedach i zazwyczaj posiadaja slaba znajomosc hiszpanskiego.
Przepraszam nie odbierz tego zle, ale jak piszesz:
bermudy25 napisał/a:
stoimy w miejscu przez uzredniczke otepiala umysłowo.

Zle mi sie czyta takie negatywne emocje bo to bezpodstawna krytyka i tylko swiadczy to o tobie, bo jak sie czegos nie wie to zazwyczaj sie krytykuje... to smutne naprawde.
:-(

kojot - 15-11-2014, 23:32

Biurokracja, niekompetencja urzędników - to temat wręcz przysłowiowy w ES.
Najlepiej charakteryzuje ten filmik (tak dla przypomnienia - bo już był kilkakrotnie linkowany)



Inaczej mówiąc - idąc do hiszpańskiego urzędu trzeba być przygotowanym na najgorsze i być lepszym w znajomości i interpretacji przepisów oraz wymagań prawnych niż hiszpański urzędnik :diablo

bermudy25 - 18-11-2014, 00:17
Temat postu: Hura hura hura!!!
Tak Hiszapnia to dziwny kraj-co prowincja to inne przepisy,co urząd inne wymagania,co biuro to inne godziny urzędowania itd. Wiec jak można mowic ,ze to jest jeden kraj,jest to zlepek czegos .Zanim biore się do czegos to dobrze się zapoznam z przepisami obu krajów,pytam w wielu miejscach tak aby być obkuta na cztery kopyta.Kobitka z Alicante była sztywnym paragrafem i zalatwilibysmy jeżeli mowilibysmy valencjano,byla przeciwna mnie jako Polce a memu chłopu dlatego ze jest Madrileńo. Ale Madryt jak zawsze dla mnie okazal się przychylny-tu bez kłopotu zalatwilismy tarjeta sanitaria i dziś zalatwilismy cita previa na 4 lutego przyjść ze świadkiem i ustalić date slubu.Mialam racje mowiac ze sa dwie możliwości tłumaczenia dokumentów i nie ma nic gorszego jak urzędnik który chce pokazac swoja wyzszosc nad petentem.Mieszkam tu ponad 10 lat i pisze do Was po polsku wiec nie możecie ocenic mojego kastylijskiego wiec proszę wstrzymać się od krytyki.Nie obrazam się latwo bo jestem osoba z dużym poczuciem humoru ale do wscieklosci osoba o wąskich horyzontach , ktoś kto ma klapki na oczach.
Trzymajcie się zdrowo ,pozdrawiam wszystkich i zycze Wam wszystkiego najlepszego.
Stara Polka z Madrid/Alicante

Ethel - 18-11-2014, 00:29

bermudy25 napisał/a:
nie ma nic gorszego jak urzędnik który chce pokazac swoja wyzszosc nad petentem

Oj tam, może kobietę własnie chłop rzucił, a ty jej z jakimiś dokumentami do ślubu wyjechałaś :diablo Urzędnik też podobno człowiek =D
Dobrze, że udało się w końcu coś załatwić :cruzando_los_dedos

ikxio - 19-11-2014, 17:24

po zderzeniu z polskim ZUS hiszpanscy urzednicy przestali byc mi straszni :pienso
bermudy25 - 19-11-2014, 19:31
Temat postu: ZUS contra urzednik hiszpanski
Mogę chyba napisac ze mam szczęście bo z ZUS-em nie miałam klopotow.Malo wiem na ten temat bo z PL wyjechałam 30 lat temu i krajem opiekuńczym była Canada i dlatego teraz tak szokują mnie urzędy w Hiszpanii. Gdyby mojemu chłopu na stare lata nie chciało się wracac do ojczyzny to do dziś bylabym w Montrealu ,gdzie sa moje dorosle dzieci.Moj chlop to taki Hiszpan jak ja krolowa angielska. Mieszkal w Canadzie ponad 40 lat i zapomnial jak zyje się w Hiszpanii i dlatego tez narzeka jak ja na te urzędy. Cieszymy ze mamy slonce i ze tu nie pada snieg. A tam już mja snieg i dobrze dla nich niech się ciesza.
Dziekuje za wszystkie odpowiedzi te lepsze i te gorsze,bardzo podoba mi się ta strona i stwierdzam ze jest bardzo pomocna.Trzymajcie się cieplutko,
Pozdrawiam Jolanta Z.

Nemo - 21-11-2014, 03:16

bermudy25 napisał/a:
Tak Hiszapnia to dziwny kraj-co prowincja to inne przepisy,co urząd inne wymagania,co biuro to inne godziny urzędowania itd. Wiec jak można mowic ,ze to jest jeden kraj,jest to zlepek czegos .

Nie masz racji w tym, ze to dziwny kraj. Polska to podobnie jak Francja kraj zbiurakrytozywany w inny sposón niz Hiszpania. W Hiszpanii poszczegolne regiony maja oddzielne prawo (obowiazujace tylko na jego terytorium, a i nie caly zakres prawa-glownie prawo cywilne, handlowe i administracyjne), poza tym kazdy region ma swoje kompetencje w zakresie zluzby zdrowia i edukacji. W Polsce czegos takiego nie ma. Ja naprawde zaczynam sie smiac jak mi znajomi z Polski przypominaja o biurokracji w Polsce: niech porównaja sobie to w proporcji do liczby urzednikow w Hiszpanii. Biurokracja w Polsce moim zdaniem ma inny charakter niz Hiszpanska. W Polsce za duzo biurokratów czuje sie panami zycia i smierci i sobie dowolnie interpretuja przepisy, za to w Hiszpanii jest ogromna ilosci bezurzytecznych ludzi "enchufados a dedo". W Hiszpanii dodatkowo adminsitracja jest podwojna i potrojna w taki sposób, ze powielenie struktur administracyjnych w macierzy to zart.

Polecam ten oto skecz z Kiepskich o biurokracji w Polsce:

ikxio napisał/a:
po zderzeniu z polskim ZUS hiszpanscy urzednicy przestali byc mi straszni

U mnie to samo, tylko ze z FISKUSEM rodem z III RP. Zdecydowanie wole spos´bob w jaki skladam deklaracje podatkowa w Hiszpanii.

bermudy25 - 26-11-2014, 19:57
Temat postu: .c.d dyskusji na temat biurokracji w Hiszpanii
Nie zgadzam się w całej rozciaglosci z Toba. Nie chce pisać długich wywodow i udowadniac jak tu jest biuokracja.Rajoy rzadzi druga kadencja bez koalicji i nic nie zmienil.odpuscil sobie reformę edukacji,nie zmniejszyl administracji odwrotnie zwiekszyl.Jakies głupie stanowiska powymyslal np. po cholerę jest cos takiego jak jakiś pośrednik u którego adwokat sklada papiery do sadu bo co adwokat sam nie może?Po to żeby jeszcze następnej osobie pchac kase do kieszeni. Inna kreatura to gestoria po co?Sama potrafie zalatwiac sprawy w uzredach a nie pchac komus kase do kieszeni. Ibedrola to szczyt chamstwa ,kiedy chcesz na nich zlozyc skarge to na pismie przyjmuje ja wartownik przy szlabanie do ich urzędu.Nie ma sily spotkać urzędnika aby wysluchal petenta.Nie maja prawa które chroni zwirzeta przed sadystami i kto może się zajac porzuconymi zwierzętami.Jeden element o kulturze narodu swiadczy jak ludzie opiekują się zwirzetami a tu jest sadyzm na maksa. Psy na balkonach 356 dni!!!Edukacja to całkowite dno.Kanada zna poziom edukacji i nie pzryjmuje do swoich szkol mających świadectwa hiszpańskie ale z Polski bez kłopotu Cie przyjmą tylko musisz zdac jezyk. Duzo mogłabym pisać o budownictwie ,kiedy mi dom budowali ile było wojny z ignorantami.Dla tzw antenisty wielkość talerza mowi o tym czy będę mogla odbierać TV satelitarna -ha ha ha .Polski fachowi zalozyl 2 konwertery tzw. zez - jeden skierowany na Hot Bird drugi na ASTRA a dla Hiszpana talerz był za maly.Jak będę już stara i rower,tenis odstawie do kąta to chyba napisze ksiazke o dziwnej Hiszpanii. Zobacz jak stoi Polska edukacja a Hiszpania daleko daleko w tyle za nami nic dodac nic ująć.
http://pl.wikipedia.org/wiki/PISA_(badanie)
Tubylcy nie ucza się jez obcych(niewielki % trochę zna).Skoncze wyliczanie bo staje się nudne.Aktualna korupcja urzednikow stworzyla dodatkowo ponad 200 miejsc dla tzw kontrolerow którzy maja sprawdzać urzednikow.W Alicante jest duzo urzedow regionalnych ,prowincjalnych,rzadowych itd. Moim zdaniem Polska i Canada sa wysoko ponad Hiszpania i co dziwne moj hiszapanski mąż uwaza tak samo.Kiedy obejrzy wiadomości w TV oraz poczyta codzienne gazety to przynosi mi takie dziwne posuniecia w tym kraju ze szczeka opada jak się slucha. Zycze wszystkim miłego zycia w Hiszpanii!!

Cauliflower - 26-11-2014, 20:59

Strasny kraj, zaiste, prawdziwe nieszczęście nas spotkało, że zostaliśmy tak brutalnie zmuszeni do zamieszkania w nim i w dodatku zabrania nam się opuszczenia go najbliższym samolotem.
Ethel - 26-11-2014, 21:54

bermudy25, przykro mi, że twoje doświadczenia z Hiszpanią są aż tak złe. Mnie też nie podoba się tutaj wiele rzeczy (mamy zresztą o tym całkiem pokaźny wątek), ale póki co jakiejś strasznej traumy nie doznałam. Więcej nawet - jak ktoś tu chyba kiedyś napisał - wolę Hiszpanię w kryzysie niż polską "zieloną wyspę". Sama przyznajesz, że z Polski wyjechałaś 30 lat temu, więc wiele tamtejszych typowych problemów z tzw. codziennością po prostu cię nie dotyczy. Tak jak Hiszpania ma swój pokręcony system prawny, swojego Rajoya i psy zamykane na balkonach... tak Polska ma swój słynny ZUS, NFZ, swojego Kaczyńskiego, ludzi umierających na raka w kolejce do szpitala, swoje pensje, za które nie wynajmiesz nawet połowy mieszkania, swoje psy uwiązane na łańcuchach 365 dni w roku, konie wykorzystywane i maltretowane ku uciesze turystów, schroniska-umieralnie... swój brud i syf i dziurawe drogi i obszczane toalety w pociągach. Mogłabym wymieniać dalej, ale to już nudne jest na samo wspomnienie...
Nie wiem jak jest w Kanadzie. Jeśli lepiej... cóż, szczęściarze, ale dla mnie za daleko i za zimno. W ogóle to wiesz... nie chodzi mi tu o to, żeby się sprzeczać gdzie żyje się lepiej a gdzie gorzej... Po prostu uważam, że trochę tą Hiszpanię demonizujesz - może dlatego, że nigdy nie chciałaś tu mieszkać i jak to mówią - nie tu jest twoje serce..?
bermudy25 napisał/a:
Zycze wszystkim miłego zycia w Hiszpanii!!

Dziękuję, postaram się żeby nadal było miłe przez te wszystkie dłuuugie lata, jakie mam nadzieję tu zostać... :hola:

fankabiologii - 27-11-2014, 10:32

bermudy25 napisał/a:
Jeden element o kulturze narodu swiadczy jak ludzie opiekują się zwirzetami a tu jest sadyzm na maksa. Psy na balkonach 356 dni!!!

Kobieto w Azji nie bylas... :szok: tam dopiero sie maltretuje zwierzeta. Ja sie nie spotkalam z zadnym przypadkiem sadyzmu, ani wsrod sasiadow, ani w tv. A w polskiej telewizji co jakis czas zawsze sie pojawi informacja ze ktos zaglodzil konie, skopal psa etc. Hiszpanie raczej dbaja o swoje zwierzeta, nie ma potrzeby specjalnego prawa.
bermudy25 napisał/a:
Sama potrafie zalatwiac sprawy w uzredach a nie pchac komus kase do kieszeni.

Chwala ci za to.
bermudy25 napisał/a:
Duzo mogłabym pisać o budownictwie ,kiedy mi dom budowali ile było wojny z ignorantami.Dla tzw antenisty wielkość talerza mowi o tym czy będę mogla odbierać TV satelitarna -ha ha ha .Polski fachowi zalozyl 2 konwertery tzw. zez - jeden skierowany na Hot Bird drugi na ASTRA a dla Hiszpana talerz był za maly

No tak, bo polski fachowiec to najlepszy na swiecie. :diablo Moim rodzicom Polacy dom budowali i po 1 roku dom nadawal sie do remontu. Hiszpanie nie kradna tak na budowach jak Polacy.
bermudy25 napisał/a:
Tubylcy nie ucza się jez obcych(niewielki % trochę zna).

Do tej pory nie bylo potrzeby nauki jezykow obcych. Na wakacje sie jezdzilo do Ameryki Poludniowej albo sie zwiedzalo Hiszpanie. Tutaj jest tyle do zobaczenie, ze nie trzeba daleko jezdzic. W koncu Hiszpania ma dziedzictwo przynajmniej trzech kultur.
bermudy25 napisał/a:
Moim zdaniem Polska i Canada sa wysoko ponad Hiszpania i co dziwne moj hiszapanski mąż uwaza tak samo.Kiedy obejrzy wiadomości w TV oraz poczyta codzienne gazety to przynosi mi takie dziwne posuniecia w tym kraju ze szczeka opada jak się slucha. Zycze wszystkim miłego zycia w Hiszpanii!!

Canada moze tak, ale Polska jest daleko za Hiszpania. Nie bez przyczyny ponad 2 miliony mlodych ludzi z mojej generacji wyjezdza za chlebem zagranice. Jesli jest tak cudownie jak piszesz, to po co wyjezdzac?
Ethel, Ja wole naszego Rajoya niz wysluchiwac psychicznego Kaczynskiego o kolejnych sfalszowanych wyborach, bo ich nie wygral.
Ethel napisał/a:
jak ktoś tu chyba kiedyś napisał - wolę Hiszpanię w kryzysie niż polską "zieloną wyspę".

To ja!! =D

bermudy25 - 27-11-2014, 12:00
Temat postu: Hiszpania ???
Kochani nie o to chodzi żeby się spierać.kazdy kraj ma dobre i zle strony.W Pl mój maz latwo się mogl porozumieć bo prawie wszędzie znaja angielski. Co do zwierzat w Hiszopanii nie ma gdzie się zwrocic aby się ktoś nimi zjal.W Polsce ludzie sa mniej okrutni.mam mnóstwo zdjęć które sama zrobiłam tu w Hiszpanii jak wygladaja zwierzęta maltretowane. Nie podoba mi się psychol Kaczynski ale tutaj wszyscy sa podobni do niego np.ten Iglesias z Podemos .Wczoraj moj maz Julio odszedł od Tv i przekazywal mi wiadomości jak to narzeczona tego komunisty-socjalisty kupila mieszkanie ponad 100m2(ona osoba samotna) z
a sprzedala za podwojna cene.Politycy nie przedstawiają oswiadczen majątkowych.Uwazam ze Polska jest na dobrej drodze a Hiszpania mimo wszystko się stacza.(porównaj bezrobocie)Tutaj nie ma na kogo glosowac bo jedni gorsi od drugich. Widze zle i dobre strony mojej ojczyzny ,ale Hiszpania ma więcej złych niż dobrych.Dobra jest pogoda i cafe con leche.Moje dziecko które tu konczylo podstawowke i zrobilo ISO nie chce slyszec o powrocie do Hiszpanii,doznala wielu krzywd w szkole tylko dlatego ze miała dobre wyniki w nauczaniu.Ur w Kanadzie mieszka w PL drugi rok i tylko te dwa kraje bierze pod uwagę stałego osiedlenia się. Może jestem niepoprawna patriotka ale jedno zapytam coz to za kraj gdzie narodowy hymn nie ma slow a dzieciaki w szkole dorobili do tej melodii wulgarne słowa. sami przyznacie ze w hiszpańskim słownictwie nie ma słowa patriotyzm,ani nie potrafią się jednoczyć oni zawsze żra się miedzy sobą. Dumna jestem z Polakow i nigdy się nie wstydziłam mojego kraju.Chwalicie ten kraj jakby był Wasza ojczyzna.Wszyscy dobrze wiemy ze nie ma idealnego miejsca na Ziemi.Sa lepsze i gorsze,kazdy z nas ma prawo do swojego zdania.Oczywiscie ze wsiadlabym w pierwszy samolot ale niestety popelnilismy blad i jesteśmy tutaj na stale.Stasza corka z kanady odwiedzila Hiszpanie i uważa ze ten kraj jest dobry ale kiedy jesteś turysta. Nie spierajmy się ale pamiętajmy skad sa nasze korzenie.Bylam w Pl w lutym ,we wrześniu i teraz lece 3 grudnia,to ze mieszkam 30 lat poza ojczyzna nie ma zadnego znaczenia. Pozdrawiam wszystkich na forum i trzymajcie się zdrowo.
PS wlasnie ze względu na traktowanie zwierzat w Azji i na traktowanie kobiet w krajach muzułmańskich nie jezdze do tych krajów.Mozecie mnie nie pouczać jestem dobrze zorientowana w swiecie dużo widziałam i dużo swiata zjezdzilam.

Cauliflower - 27-11-2014, 14:43

Bermudy25, my chwalimy Hiszpanie (nie wiem, co ma tu do rzeczy fakt, czy jest ojczyzna, czy nie, po prostu lubie ten kraj i dobrze mi sie w nim zyje), Ty z kolei, jesli myslisz, ze tego wszystkiego, o czym piszesz nie ma w Polsce, to bardzo idealizujesz ojczyzne. Baaaaardzo.

Piszesz:
Co do zwierzat w Hiszopanii nie ma gdzie się zwrocic aby się ktoś nimi zjal.
Zajrzyj na forum dogomania.pl albo miau.pl i poczytaj, jak "chetne" sa w Polsce schroniska i fundacje do pomagania kolejnym zwierzetom. Bywaja przypadki, ze nawet wolontariuszy probuja sie pozbyc. A, szkoda slow, nie chce nawet o tym myslec.

W Polsce ludzie sa mniej okrutni.
Jak wyzej - jakiekolwiek forum dla milosnikow zwierzat, albo FB. Jesli masz mocne nerwy.

Tutaj nie ma na kogo glosowac bo jedni gorsi od drugich.
A w kraju frekwencja na ostatnich wyborach - okolo 40%. Dlaczego?

narzeczona tego komunisty-socjalisty kupila mieszkanie ponad 100m2(ona osoba samotna) za sprzedala za podwojna cene

A prawicowy Hofman z kumplami wzieli kase podatnikow na podroz samochodem, a polecieli do Hiszpanii tanimi liniami trzy razy taniej.
I tak dalej, i tak dalej... mozna sie licytowac do jutra, tylko ze juz mam odruch wymiotny.

Pamietam, gdzie sa moje korzenie, ale uwazam tez, ze kazdy w duzej czesci jest kowalem wlasnego losu i litanie narzekan na temat "z wlasnej woli wyjechalam z kraju i jest mi cholernie zle na emigracji" mnie zdumiewaja. A litanie narzekan podszyte przekonaniem, ze w Polsce tego wszystkiego nie ma... nie wiem, chyba troche smiesza.

Ethel - 27-11-2014, 22:12

bermudy25 napisał/a:
Oczywiscie ze wsiadlabym w pierwszy samolot ale niestety popelnilismy blad i jesteśmy tutaj na stale

bermudy25, nie bedę cię wypytywać jak i dlaczego, bo nie moja sprawa, ale... Skoro aż tak nie znosisz życia w Hiszpanii to naprawdę warto się męczyć? Jakkolwiek ważny jest powód, dla którego tu przyjechaliście to chyba ciężko wam będzie przetrwać dłużej z tak negatywnymi emocjami...

bermudy25 napisał/a:
Bylam w Pl w lutym ,we wrześniu i teraz lece 3 grudnia,to ze mieszkam 30 lat poza ojczyzna nie ma zadnego znaczenia.

Uważam, że ma to akurat kolosalne znaczenie. Możesz odwiedzać dane miejsce raz, dwa albo pięć w roku, ale dopóki nie mieszkasz tam na stałe, nie wstajesz codziennie do pracy, nie robisz zakupów, nie chodzisz do lekarza, nie załatwiasz niczego w urzędach... to tak naprawdę trudno odczuć na własnej skórze jak żyje się w Polsce.

bermudy25 napisał/a:
Mozecie mnie nie pouczać jestem dobrze zorientowana w swiecie dużo widziałam i dużo swiata zjezdzilam.

Słuchaj, po pierwsze nikt ciebie nie poucza, prowadzimy zwykłą dyskusje i wymieniamy opinie, czyż nie? Po drugie, fakt, że jest się "dobrze zorientowanym w świecie" nie oznacza chyba że nie pozostało już nic do nauczenia, zobaczenia i zrozumienia? Po trzecie... zakładasz tak jakby, że my świata poza Hiszpanią nie widzieliśmy, w związku z czym trzymamy się jej jakbyśmy złapali przysłowiowego Boga za nogi i jesteśmy ślepi i głusi na wszystko, co w Hiszpanii złe :pienso
Przecież nikt nie próbuje tu nikogo przekonać, że wszyscy mają Hiszpanię kochać i się nią zachwycać. Jeśli przejrzysz forum znajdziesz całe mnóstwo postów, w których narzekamy na to czy na tamto... Chociaż przyznam - i może stąd cała dyskusja - nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby ktoś do tego kraju pałał aż taką niechęcią jak ty i trochę mnie to zdziwiło, tyle.

A co do traktowania zwierząt - bo temat jest mi akurat bliski:
Faktem jest, że Hiszpania przoduje w Europie jeśli chodzi o liczbę porzucanych zwierząt - można sprawdzić sobie statystyki, można po prostu wyjrzeć za okno... Faktem jest, że zdarzają się, niestety nie rzadko, przypadki durnego i bezmyślnego zaniedbywania zwierząt oraz celowego znęcania się w sposób chory i obrzydliwy. Taka jest smutna rzeczywistość. Ale jeśli uważasz, że Polska jest pod tym względem lepsza... mam zacząć od sprawy psa Husky, którego właściciel "dla zabawy" przywiązał za szyję liną do zderzaka i wlókł za samochodem aż psu urwało głowę..? Od sprawy 15-latka, który zmuszał swojego 3-letniego brata żeby rzucał kotem o ścianę podczas gdy on sam wszystko filmował, oczywiście też "dla zabawy"..? To były tzw. głośne sprawy w Polsce.... a są tak naprawdę tylko kroplą w morzu wielkiego g..... Tak na co dzień i bez rozgłosu to mamy tak:
Cytat:
Jakiś czas temu otrzymaliśmy zgłoszenie, że na warszawskiej Ochocie, w jednym z bloków przebywa nieduży psiak, który jest notorycznie katowany przez swojego właściciela.
Z zeznań świadków wynikało, że właściciel kopie psa po brzuchu, rzuca nim o ścianę, tresuje w okrutny sposób wyładowuje na nim swoje frustracje – od lat…
Fragmenty zeznań: Drugi rok chodzę na policję i do dzielnicowego i zgłaszam, to co mówi wiele ludzi i to co osobiście widziałam i co dzieje się od przynajmniej 6 lub 7 lat. (…) W zeszłym roku była sprawa w sądzie w tej sprawie, ale dostałam pismo z prokuratury, że ją umorzono. (…) wiem od dzielnicowego, który sprawę badał jakoś w okolicach lipca, że sporo ludzi potwierdza moje słowa. (…) Pies za byle co jest bity pięściami i z całej siły i kopany ile ma sił właściciel w nogach. Kopniaki dostaje w brzuch aż skręca się w ósemkę. Po takim fakcie nie kuli jednak ogona pod siebie, skowycze z bólu i jakoś idzie dalej. (…) Widziałam takie akcje na klatce schodowej i na podwórku przed blokiem. (…) Sąsiedzi mówią, że to co słyszą to jest jedna wielka tragedia, pies podobno nawet był rzucany o ścianę (to mówią ludzie, którzy z nim sąsiadują ściany i mieszkają na tym samym korytarzu).

To akurat ze strony http://www.ratujzwierzeta.pl
Nie podaję tych przykładów żeby zrobić ci przykrość, naprawdę. Po prostu mówię, że wszędzie znajdą się i normalni ludzie i chore mendy - i to nie tylko Hiszpania ma problem, bo w Polsce tego syfu też nie brakuje, o nie... Tylko tak z drugiej strony...
bermudy25 napisał/a:
Co do zwierzat w Hiszopanii nie ma gdzie się zwrocic aby się ktoś nimi zjal.(...)
wlasnie ze względu na traktowanie zwierzat w Azji i na traktowanie kobiet w krajach muzułmańskich nie jezdze do tych krajów.

Nie jest prawdą, że nie ma się gdzie zwrócić o pomoc dla zwierząt - nawet jeżeli lokalne władze nie wywiązują się ze swojego obowiązku w tej kwestii (bo prawo istnieje, tylko - jak i w PL - gorzej z jego egzekwowaniem), to istnieje wiele organizacji/ fundacji/ wolontariuszy zajmujących się porzuconymi czy maltretowanymi zwierzętami. Trzeba jedynie wykazać odrobinę własnej inicjatywy, poszukać w internecie, popytać... może nawet pomóc własnymi rękami zamiast czekać aż "ktoś się zajmie"..? Wiadomo, że nie każdy może poświęcić czas i środki na ratowanie zwierząt 24/7... Ale fakt, że gdzieś nie pojedziesz, nie zamieszkasz, oburzysz się, bo tam męczą zwierzęta - świata to niestety nie zmieni ani trochę.

To tyle mojego gadania i "pouczania" :risa Naprawdę mam nadzieję, że jeśli już musicie mieszkać w tej Hiszpanii to może z czasem jakoś tą rzeczywistość ogarniecie (albo zmienicie!) i znajdziecie trochę więcej pozytywów niż słońce i kawa z mlekiem ;) Bo na tym forum na pewno nikt źle wam nie życzy :hola:

... Się rozpisałam!

Cauliflower - 27-11-2014, 22:18

Ethel napisał/a:
bermudy25 napisał/a:
Oczywiscie ze wsiadlabym w pierwszy samolot ale niestety popelnilismy blad i jesteśmy tutaj na stale

bermudy25, nie bedę cię wypytywać jak i dlaczego, bo nie moja sprawa, ale... Skoro aż tak nie znosisz życia w Hiszpanii to naprawdę warto się męczyć? Jakkolwiek ważny jest powód, dla którego tu przyjechaliście to chyba ciężko wam będzie przetrwać dłużej z tak negatywnymi emocjami...

Wyobrażam sobie tylko jedną sytuację, w której zostaję "zmuszona" do zamieszkania w kraju, w którym mieszkać nie chcę (poza wojną, stanem wojennym i innymi sytuacjami, od których zwyczajnie bym zwiała).
Mam jednak szczerą i podpartą faktami nadzieję, że "stare drzewa" dałyby się jednak "przesadzić". Oby, oby, kalafiorku...

Majlook - 27-11-2014, 22:32

Chyba jak się posiedzi trochę w Kanadzie, to przyzwyczaja się do pewnego standardu i potem zaczyna się narzekanie :grin: Nie byłem nigdy, ale ''z opowiadań'' to faktycznie wydaje się niezłe miejsce do życia...

Z tymi zwierzętami to nie wiem - nigdy mi się w ES przypadki maltretowania nie rzuciły w oczy, no może poza walkami psów pitbull na jednym osiedlu w Maladze, ale te cani-gitano-dresy to jednak margines.

Hymn hiszpański przecież ma słowa :vale Patriotyzm w słowniku też występuje, zresztą chyba bardziej znają znaczenie tego słowa niż w Polsce, gdzie co roku miesza się patriotyzm w wersji narodowej z tym w wersji postępowej/europejskiej w postaci orła z czekolady i świętowania pod tęczą na pl.Zbawiciela w Warszawie. Także u nas prace nad definicją jeszcze w budowie. W Hiszpanii za to mają jakieś zdrowsze podejście, ma to wszystko już taki dojrzalszy/stabilny wymiar.

Szkoły są różne, tak samo jak w Polsce. Nauczyciele zawsze na poziomie i bardzo pomocni, zupełnie inny stosunek do ucznia niż w Polsce. Uczniowie różnie, mi na początku ciężko z nimi szło, ale językiem migowym to można jedynie w nogę grać, a w to akurat byłem kiepski :me_rio Jakoś przeżyłem i nic strasznego mnie nie spotkało. W Kraju Basków poziom jest dość wysoki + cała ta otoczka - mundurki, autobusy szkolne, itd. Na południu już jest większy luz, w okolicy institutos w trochę gorszych dzielnicach to aż zielono w powietrzu :grin:

Eee tak można bez końca, co kto lubi. Polska jest w sumie fajna, ale tak na co dzień to jakoś ciężko. Pensje naprawdę niskie, służba zdrowia paskudna - tu akurat wszystko bym oddał, żeby było chociaż tak jak w Hiszpanii. Różnica jest kolosalna i jak sobie porównam, to w Polsce naprawdę jest koszmar pod każdym względem. Tak poza tym to ludzie - jakoś w ES jest jednak sympatyczniej, tutaj strasznie dużo chamstwa i nieuprzejmości, wszyscy nerwowi, w pośpiechu. Ale w sumie jak ktoś ma fajną pracę, jest zdrowy, ma dużo pieniędzy i dom na Kaszubach/Bieszczadach/gdziekolwiek gdzie są ładne widoczki i nie ma ludzi to i w Polsce może być całkiem fajnie. :grin:

Andzela - 28-11-2014, 23:16

bermudy25 napisał/a:
coz to za kraj gdzie narodowy hymn nie ma slow

Hymn jest piekny bez slow, bez jezyka, bez mysli.. taki jaki jest..
bo esencja hymnu jest SENTYMENT, ktory prowokuje kto go slucha i czuje ze jest on twoj,
a kazdy z nas interpretuje go na swoj wlasny sposob,
bo najwazniejsza jest jednosc i rownosc.. a jezyk zawsze dzielil ludzi
a sluchajac hymnu hiszpanskiego w jednym momencie mozna zapomniec o istnieniu wiezy babel.
i tylko jest jeden jezyk, jeden ktory mowi i czuje sie sercem, czy to nie jest piekne?
Hymn nie potrzebuje slow - HISZPANIA jest jedna dla wszystkich.. tak samo jest z hymnem,
i od Ciebie zalezy czy masz ten sentyment czy nie.. sentyment ktory czuje sie sercem.
bermudy25 napisał/a:
sami przyznacie ze w hiszpańskim słownictwie nie ma słowa patriotyzm

"Gloria a la Patria que supo seguir,
Sobre el azul del mar el caminar del sol."
---
"Ama a la Patria
pues sabe abrazar,
bajo su cielo azul,
pueblos en libertad."

Nie ma slowa "PATRIA", no patrz nawet w hymnie (tym nieoficialnym) JEST.

bermudy25 napisał/a:
Chwalicie ten kraj jakby był Wasza ojczyzna.


kojot - 28-11-2014, 23:48

Oj dziewczyny czepiliście się Jolanty (bermudy25) :P jakbyście same zapomniały, że jednym z najbardziej rozpisanych tematów na forum jest "Co Was DENERWUJE w Hiszpanii." (101326 wyświetleń i 1158 postów do 16.11.2014). :me_rio
Dziewczyna przyjechała do ES z trochę innego świata i patrzy na ten kraj także z innej perspektywy. Wy też na ES patrzycie z innej perspektywy i choć patrzycie na ten sam obraz, to jednak każdy dostrzega co innego. Niestety prawda leży zawsze pośrodku. Inaczej na ES będzie patrzył Polak, który zamieszkał w ES po przyjeździe z PL, inaczej gdy do ES przybędzie po dłuższym pobycie w innym kraju. Członek mojej rodziny mieszkający na stałe w Dublinie (posiadający też irlandzkie obywatelstwo) wytrzymał w ES tylko niecały rok. Owszem zachował kupiony tu dom (nie może go sprzedać, a na urlopy od lat lata na Arubę), ale stwierdził, że klimat i atmosfera dobra jest tu dla emeryta lub urlopowicza. Prowadzenie zaś działalności gospodarczej dużo przyjemniejsze jest w Irlandii, gdzie załatwienie łącz internetowych o dobrej przepustowości oraz innych formalności związanych z firmą jest duża prostsze i szybsze. =D
Moja córka mieszka w Italii - klimat, zróżnicowanie regionalne podobne jest do ES, ale dla mnie zasadnicza różnica jest w tym, że Włosi to nie Hiszpanie. W ES nigdy nie spotkałem się z tym by na mnie jako cudzoziemca patrzono z góry, co więcej mimo szeregu problemów z załatwieniem wielu spraw (językowych, prawnych) z reguły udawało się sprawy doprowadzić do końca. We Włoszech to wcale nie jest takie jednoznaczne i bez udziału dobrze ustawionego rodowitego Włocha wielokrotnie niemożliwe. -O
Nie chce rozpisywać się o różnicach między tymi krajami a PL, bo ani to nie miejsce ani nie czas, ale trzeba przyznać, że poziom szkolnictwa w PL sprzed kilku lat był o niebo wyższy niż w większości szkól UE. Niestety działania naszych władz w końcu doprowadziły, że w chwili obecnej poziom się co najmniej wyrównał jeśli nie jest niższy. Przysłowiowego polskiego hydraulika trzeba teraz ze świeczką szukać. A poziom płac w PL oraz nieumiejętność wykorzystania wyszkolonych kadr spowodował, że w chwili obecnej 90% najlepszych absolwentów bez problemu znajduje prace za granicą, nawet w krajach gdzie polski dyplom trzeba nostryfikować. :que_no
Polska się bardzo szybko zmienia. Przyszło mi żyć w ciekawych czasach, ale nie jestem w dniu dzisiejszym gotowy powiedzieć, czy przyjęte rozwiązania i kierunek jest prawidłowy. Wychowałem się i zdobyłem wykształcenie w PRL-u, dojrzałość przeszedłem w czasie największych przemian, dzieci i wnuki żyją w RP lub gdzieś tam na świecie - coś niecoś mogę więc ocenić. Nie da się ukryć, że w PRL-u żyło się biedniej ale też dużo łatwiej. Nie da się ukryć, że socjal, pomoc rodzinie, a zwłaszcza dzieciom (kolonie, wycieczki) były na wyższym poziomie. I mimo braków w sklepach niczego z reguły nie brakowało w domu (oczywiście w stosunku do ówczesnych standardów). Obecnie półki są pełne, ale z reguły ogromnej rzeszy społeczeństwa po prostu nie stać na wiele. Rośnie ogromne rozwarstwienie i niestety coraz większa część społeczeństwa ubożeje. Tragedia zacznie się za kilka-kilkanaście lat, kiedy skończy się (albo bardziej brutalnie wymrze) grupa PRL-owskich emerytów, którzy w chwili obecnej w znacznej części pomagają młodym. :lloro

Reasumując - mam chyba fajną sytuacje. Cześć swego czasu spędzam w ES, część w RP, od czasu do czasu odwiedzając swoją rodzinę rozsianą po Europie. Widzę wady i zalety obu tych państw i jak mnie gdzieś coś już wkurzy to wtedy jadę w drugie miejsce. Nie lubię ES latem - jest dla mnie za gorąco - siedzę wtedy w PL. Pierwszy kwartał roku stał się nagle za zimny dla mnie (a przecież jak byłem młody minus 35 stopni mrozu na dworze i palenie w kaflowym piecu w bloku z lat 50 mi nie przeszkadzało, teraz minus 15 na dworze i c.o. w mieszkaniu a ja marudzę), więc uciekam do mojej ukochanej Andaluzji.
Tak więc dziewczyny więcej luzu - zawsze może być gorzej :diablo1

Andzela - 28-11-2014, 23:58

LOLOLO LOLOLO LOLOLO :hura:
Ethel - 29-11-2014, 23:42

kojot napisał/a:
Oj dziewczyny czepiliście się Jolanty (bermudy25) :P jakbyście same zapomniały, że jednym z najbardziej rozpisanych tematów na forum jest "Co Was DENERWUJE w Hiszpanii."

Kojot, no ale powiedz, gdzie my się tu kogoś czepiamy, no gdzie? :shock: Już chyba parę razy napisałam:
Cytat:
Przecież nikt nie próbuje tu nikogo przekonać, że wszyscy mają Hiszpanię kochać i się nią zachwycać. Jeśli przejrzysz forum znajdziesz całe mnóstwo postów, w których narzekamy na to czy na tamto... Chociaż przyznam - i może stąd cała dyskusja - nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby ktoś do tego kraju pałał aż taką niechęcią jak ty i trochę mnie to zdziwiło, tyle.

Oczywiście, że wszystko zależy od kontekstu i życiowych doświadczeń. Ale to nie tak, że będąc "nieobytą w świecie" i mając do porównania tylko biedną Polskę zachłysnęłam się życiem w Hiszpanii i nie przyjmuję żadnej krytyki pod jej adresem :roll: Mnie tak naprawdę pewnie w ogóle by tu nie było gdyby nie sprawy prywatne, nigdy wcześniej nie miałam planów wyprowadzenia się za granicę mimo, że w Polsce też denerwowało mnie wiele rzeczy... Tylko właśnie nie lubię generalizowania! I kiedy ktoś generalizuje - w Hiszpanii/Polsce/na Księżycu jest strasznie, ludzie są podli, okrutni, niedouczeni et cetera - to czuję potrzebę żeby się nie zgodzić, bo uważam, że jest to opinia przesadzona i niezgodna z tym, co sama widzę na co dzień. Pomijając już to, że wielu z nas ma w Hiszpanii rodziny i przyjaciół i zwyczajnie może być przykro, że ktoś tak o ich kraju mówi... Oczywiście, że Bermudy25 ma prawo uważać, że jest jej tutaj źle i niedobrze, ale nie można tylko ze swoich prywatnych odczuć tworzyć jakichś uniwersalnych prawd i faktów, na zasadzie "tak jest, bo mnie się tak zdaje". W ogóle odniosłam wrażenie, że jedynym celem pierwszych postów było wyżalenie się - no i Ok, ale nie ma też co z góry zakładać, że wszyscy będą chcieli użalać się razem z nami :roll:
Ja chętnie narzekam, ale nawet dla mnie to było już zbyt wiele =D

Ale naprawdę - to, że się z kimś nie zgadzam nie oznacza, że się "czepiam", nawet mając odmienne zdanie chyba możemy pogadać, co?

kojot napisał/a:
Tak więc dziewczyny więcej luzu

Kojot, czy ty nie wiesz, że nic tak kobiety nie wkurza jak kiedy jej mówisz "uspokój się"? :diablo :rotfl

bermudy25 - 30-11-2014, 20:36
Temat postu: Witam Was!!!
Wszyscy wiemy, ze tu nie ma klotni tylko wymieniamy nasze doświadczenia i poglądy. Jestem za stara aby się klocic z młodymi,po drugie nie lubie atmosfery awantury. Jestescie mi bliscy bo mamy te sama ojczyznę i jezyk. Dyskusja byla sympatyczna, czasami zadziorna ale slowo Wam daje ,ze chętnie z Wami wszystkimi spotkałabym się. Szkoda tylko ze jesteśmy tak porozrzucani po tej Hiszpanii.Wszystko zaczalo się od moich klopotow z dokumentami do slubu cywilnego. Ponieważ nie mamy tu rodziny ani znajomych to na świadka zlapalam Polke ,która jest wlascicielka sklepu. Cudowna Polka ,która jest w wieku mojej corki. Mój chlop nie chce zadnego Hiszpana na swoim slubie-to jego decyzja.Woli z Polakami zalatwiac i się trzymać.Mowi ze on ma inna mentalność niż jego rodacy,bo za długo przebywal z dala od swojej ojczyzny.Nathalie nasza corka krotko po naszej przeprowadzce do Hiszpanii zapytala mnie-dlaczego tata jest inny niż oni? Ona zuwazyla cos innego w zachowaniu tych ludzi,sa mniej sympatycznie.Nie lubila dzieci ze swojej szkoły,znecano się nad nia.Byl przypadek w jej szkole gdzie ojciec Rumun zabral syna bo nie dawali mu zyc tylko dlatego ze był troche grubszy. Wrocilo dziecko do Rumunii.Mam zapis mojej corki (niestety po angielsku) na temat HISZPANIA W MOICH OCZACH. Miala wtedy 11 lat sama to pisala bo ja prosiliśmy aby robila takie wypracowania domowe dla utrwalania jezyka angielskiego pisanego. Wymyslala tematy,problemy a my czytaliśmy jako lekturę. Po przeczytaniu tego ,zrozumiałam jak ona żle się tu czuje.Jej starsza siostra która zostala w Montrealu zaproponowala aby Nathalie wrocila do Canady. Jednak corka zdecydowala ze chce zostać z rodzicami.Kazdemu wysle na email, jej opis Hiszpanii. OK zostawmy to licytowanie się bo prowadzi to do nikad.Kazdy z nas ma swoje przezycia lepsze lub gorsze. Poswiecilam się osobiście oraz finasowo i ratowałam psy które wyrzucono,wieszano i maltretowano.Razem z Patricia Osborne w Campello pomagalysmy galgo.Osobiscie uratowalam tylko 7 psów-wyslalam do kanady,Holandii,Polski ,Niemcy.Troche to kosztowalo paszport ,szczepienia,klatka i bilet.Na bieżąco wiem co dzieje się z moimi psiakami. jestem bardzo dobrze zorientowana jakie jest tutaj prawo wobec zwierzat-zero.Sa tylko prywatne schroniska i ochotnicze.Ile było petycji do EU żeby tu ustanowiono jakies prawo.Nie ma tego ,bo mordują byki a prawo wówczas tego musiałoby zakazac.Znam wiele schronisk te kolo Madrytu i te na wybrzeżu.Ale one nie mogą interweniować jeżeli zglosze ze wlasciciel zneca się.Mam zdjęcia zrobione w Toledo,Deni,z Torrijos,itp i mogę wyslac na emaila .Jeżeli ktoś mieszka w Madrycie to może slyszal jak rok temu pies tulal się w metrze po torach 3 dni i nie pozwolili go zlapac,nie chcieli wpuscic aktywistow az psa rozjechal pociąg. Bylam na tym proteście.Porownujac z Polska ,mamy lepsze przepisy ,bo w Pl można nawet trafic za znecanie do paki. A tutaj??? Pies należy do wlasciciela i on może zrobić z nim co chce. Procentowo Hiszpania ma więcej okrutnych ludzi niż Polska.Jezeli 5 letnie dziecko ciagnie się na walke z bykami to o jakiej wrazliwosci mówimy,ona się nie wykształci u tego człowieka.Niech będzie jakas granica wieku.Takie jest moje zdanie. Od slubu do pieskow i tak się toczy nasza dyskusja.Lece 3 grudnia i pewnie nie będę miala dużo czasu na dyskutowanie.mamy już bilety na Pergolessi, do nowo otwartego Muzeum Historii Zydow w Polsce (podobno jest ciekawe ) i inne atrakcje.
Trzymajcie się zdrowo i możemy dyskutować jeżeli jeszcze komus się chce.
Pozdrawiam ,Jolanta Ż.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group