_________________ Człowieka, który patrzy w oczy dziecka, uderza przede wszystkim ich niewinność: owa przejmująca niezdolność do kłamstwa, do zakładania maski, czy chęci bycia kimś innym, niż jest.
tu nie widziałam ale pomyślałam ze może się z kimś kontaktowałaś inaczej , są PV , telefony , GG , maile etc. Szkoda . Ale jakbyś kiedyś miała ochotę odwiedzić La Rioja konkretnie Logrono to chętnie się spotkam .
_________________ Człowieka, który patrzy w oczy dziecka, uderza przede wszystkim ich niewinność: owa przejmująca niezdolność do kłamstwa, do zakładania maski, czy chęci bycia kimś innym, niż jest.
Madryt....w moich oczach...
Z balkonu w Alcorconie widzialam...rondo pelne samochodow...ciagle slyszalam wycie syren ...albo jechala straz albo policja...trabienie...a fuj
Teraz za oknem mam spokojna uliczke...slonce...swietny klimat...
To jest zycie.
Moje nałogi: seks :)
Dołączył: 26 Paź 2008 Posty: 12 Skąd: Madrid
Wysłany: Wto Kwi 28, 2009 2:54 pm
Jak by ktoś w jakiś weekend miał chęć się spotkać na browarka w Madrycie, to ja jestem otwarty. Mile widziane koleżanki .
Żartuję oczywiście. A tak poważnie, to mieszkam tutaj od 5 miesięcy i chętnie bym poznał jakichś rodaków, którzy mieliby chęć od czasu do czasu w weekendy się spotkać.
ja mieszkalam na samym sktraju Leganesu z widokiem na gory i Madryt, najlepiej zapamietalam poranny smog unoszacy sie nad miastem bo Leganes jest nieco wyzej polozony, a do miejsca gdzie krecili Cuenta me como paso mialam pol godzinki spacerku polami. teraz pewnie juz z tego nici bo nabudowali domow. nie wrocilabym juz do Madrytu, jest wiele ladniejszych miejsc na swiecie, jesli mi czegos brakuje to muzeow i galerii. no moze z wyjatkiem Reina Sofia, bo jakos sztuka nowoczesna do mnie nie przemawia.
Bardzo lubię Madryt. Byłam tam wielokrotnie, najdłużej na miesiąc. Nie chciałabym jednak tam mieszkać bo strasznie dużo czasu się traci na dojazdy.
Bardzo lubię przejść się po Sol albo usiąść na Plaza Mayor. Uwielbiam Prado (jestem uzależniona od tego muzeum), Reinę Sofię też lubię. Retiro jest kolejnym z moich ulubionych miejsc w Madrycie.
Lubię chodzić po zaułkach w okolicach Plaza de Espańa, zawsze znajduję tam coś zaskakującego.
A z przygód to nigdy w życiu się tak nie bałam jak zgubiłam się w środku nocy na Casa del Campo. Wszędzie prostytutki, klienci, podejrzane auta. Boże, 2 godziny się tam sama błąkałam.
_________________ Co nas nie zabije, to nas wzmocni.
skara, a dawno to bylo? no coz pomimo ciaglej walki, zakazow wjazdu autami Casa de Campo jest chyba najwiekszym domem publicznym pod chmurka w Europie. to co sie dzialo na poczatku lat 90 to czasem idac samotnie w bialy dzien strach byl, a w nocy to widzialam tylko urywki w TV bo nawet autem i z chlopem bym sie tam nie wybrala. ale z niektorych miejsc widok na Madryt jest godny polecenia. ale to miasto gigant, wieczna pogon za czasem. jak chcesz szybko to widzisz tylko podziemia metra . co do Prado to zgadza sie - moze uzaleznic - ja sporo korzystalam jak jeszcze byly dni bezplatne . juz nie pamietam, ale chyba po poludniu w sobote i rano w niedziele zeby sobie nawet na dwie godzinki wpasc, ciagle sie cos nowego trafialo.
ikxio, dokładnej daty nie jestem pewna, ale wychodzi mi, że przygoda na Casa del Campo miała miejsce jakieś 5 - 6 lat temu.
Prado było za darmo chyba w niedziele przez cały dzień, ale mogło się to zmienić.
Przy kolejnej wizycie chciałabym się przejechać "kolejką linową". Nawet nie wiedziałam dotychczas o jej istnieniu.
A widok na Madryt bardzo mi się podobał z Paracuellos de Jarama.
_________________ Co nas nie zabije, to nas wzmocni.
A z przygód to nigdy w życiu się tak nie bałam jak zgubiłam się w środku nocy na Casa del Campo. Wszędzie prostytutki, klienci, podejrzane auta. Boże, 2 godziny się tam sama błąkałam.
O, to ja miałam podobnie, z tym że byłam w towarzystwie, nie wiem gdzie jest "Casa del Campo" (na mapie pewnie szybko bym znalazła, no ale nie chce mi się teraz patrzeć) toteż bardzo niebezpiecznie jest w okolicy dworca autobusowego "Mendez Alvaro" - takie typy chodzą, że aż strach na pewno samemu się przemieścić gdzieś dalej poza dworzec..
Casa de Campo to olbrzymi czesciowo poldziki park na obrzezach Madrytu, a dworce wszedzie sa magnesem dla nocnych wedrowcow, nie ma chyba kraju, ktory bylby od tego wolny i to prawda, bagazu pilnowac i nosa poza dworzec nie wysciubiac, chyba, ze w taksowce.
Pomogła: 84 razy Wiek: 34 Dołączyła: 22 Wrz 2004 Posty: 3735 Skąd: Catalunya
Wysłany: Pią Maj 01, 2009 10:02 pm
skara napisał/a:
Uwielbiam Prado (jestem uzależniona od tego muzeum)
O tak, ja tez uwielbiam to muzeum. Zwiedzalam je podczas mojej pierwszej wizyty w Madrycie i spedzilam tam prawie caly dzien, a i to bylo za malo ...
Park Retiro tez jest przepiekny. Trzeba w nim jednak uwazac na wrozace cyganki, ktore najpierw wreczaja jakies kwiatki czy inne zielska, a pozniej wymuszaja wrozbe. Nas taka jedna oskubala na 100 euro, bo stwierdzila, ze ktos na mnie klatwe rzucil, a ona ja ze mnie zdejmie za 20 euro. Moj Rafael tak sie tym przejal, ze od razu wyciagnal z portfela 20 euro. Jak sie jednak okazalo, klatwa byla tak silna, ze trzeba bylo jeszcze 4 razy 20 euro wyciagnac. Pozniej jak widzialam jakies cyganki z zielskiem (w Sevilli i w Cordobie tez byly) to w pospiechu uciekalam na druga strone ulicy.
_________________ Donde una puerta se cierra, otra se abre.
Właśnie się dowiedziałam, co za pajace, debile.....
W centrum Madrytu, tam gdzie zrobiona przeze mnie fotka herbu miasta Niedzwiedzica obejmująca drzewko madroño, obok na tym placu wybudowali największą w Europie (i nawet na świecie) stacje matra i pociągów.. już nie chodzi o sam fakt że to postawili, (bo to potrzebne), ale jak to wygląda, takie nowoczesne!!!
Madryt jest śliczny, ze swoim starodawnym stylem, a oni popsuli i oszpecili nowoczesną techniką naszego wieku. Tragedia.
Jak to teraz wygląda:
No może i ładne to jest, ale moje zdanie jest takie, że w ogóle tam nie pasuje..
_________________
Ostatnio zmieniony przez Andzela Sob Wrz 26, 2009 1:14 am, w całości zmieniany 1 raz
zgadza sie Sol, to bylo ukochane miejsce spotkan wiekszosci Polakow nie znajacych Madrytu ze wzgledu na dobre polaczenia. a ja Wam powiem, ze mi ta rubia luska nawet sie podoba . Madryt sam w sobie jest miastem tak eklektycznym, ze to naprawde nie przeszkadza
Andzela, Madryt to nie tylko Gran Via - trudno staroswieckim nazwac Plaza de España, nie mowiac o Nuevos Ministerios , choc to przy Ciudad de la Luz zaczyna byc szacowny zabytek znajdziesz wszystko, czego zapragniesz od Retiro i Prado po slumsy tak uroda
No ja wlasnie wrocilam z Madrytu.
Dziekuje za wszystkie wypowiedzi, ktore pomogly mi w zaplanowaniu wycieczki
Szczerze mowiac Madryt mnie nie urzekl pozostaje przy Barcelonie (pomimo ogromu turystow i katalonskiego)
Fakt, ze jest tutaj wiele przepieknych miejsc. Mi bardzo podobaly sie: Gran Via (za caloksztalt), muzeum prado, Puerta del Sol, palacio Real, plac de Cibeles, oraz oczywiscie Parque del Buen Retiro raz z krysztalowym palacem.
Nie ma niestety takiego wyboru i roznorodnosci barow jak w Barcelonie. My zawedroalismy w okolice Chueca na dark queen show i powiem, ze bylo naprawde super:) Perwszy raz bylam na tego rodzaju imprezie ale goraco polecam.
_________________ I wszyscy powtarzają: "takie jest życie" i nikt nie pamięta, że życie jest takie, jakie sami zbudujemy.”
Dżihad, Madryt jest specyficzny - jesli chodzi o knajpki to moze teraz sie zmienilo - ale za moich czasow madryckich - prawie 5 lat - jak tracilas z widoku bar to znaczy wyladowalas na pustyni lubie tego molocha choc jeszcze mam takie glupie moze marzenie - miasto Meksyk jak zyje sie w takim wariatkowie - mrowisku
No ne tylko bary. Dokladnej mowiac: W Madryie nie ma takch klimatycznych uliczek jak np. Barrio gotic w Barcelonie. Madryt jest bardzej nowoczesny i jak dla mnie nie ma specyfcznego klimatu wiem, ze 3 dni to malo aby poznac miasto ale....
_________________ I wszyscy powtarzają: "takie jest życie" i nikt nie pamięta, że życie jest takie, jakie sami zbudujemy.”
Dżihad, faktycznie Madryt jest ogromny - mieszkalam ponad cztery lata, co sie dalo to zwiedzilam - w Barcelonie troche krocej bo tylko pol roku - nie da sie porownac chocby z racji polozenia miasta - Madryt to wielka rozlegla wypelniona smogiem niecka, zeby znalezc klimaty to wyprawa w gory. Escorial, okoliczne zamki i ich ruiny , Barcelona chocby z racji samego polozenia jest niepowtarzalna, z kolei ruszysz sie poza - te miasteczka - przemyslowe potworki tez moga zniechecic.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum